Wojna z bolszewikami zmieniła bieg historii, a zwycięstwo na przedpolach Warszawy lord D'Abernon nazwał „osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata”. Jeszcze przed 1939 rokiem pisano o niej wspaniałe książki i kręcono filmy, niestety po 1945 roku był to już tylko temat tabu. Zadziwiające, że dziś, gdy nic nie stoi na przeszkodzie, by książki wznawiać (albo pisać nowe) i kręcić seriale, wydarzenia sprzed 105 lat – choć tak niezwykłe i ważne – nie wzbudzają zainteresowania ani twórców, ani producentów. Niebawem doczekamy się trzeciej, a może i czwartej filmowej wersji „Lalki”, mamy kolejnego „Znachora”, nie słychać natomiast, by pojawiały się scenariusze filmowe na kanwie powieści Józefa Mackiewicza („Lewa wolna”), Stanisława Rembeka („W polu”) czy Ferdynanda Ossendowskiego („Lenin”). Mimo że to wspaniała literatura, wprost stworzona, by przenosić ją na ekran. Dlaczego tak się dzieje?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








