GN 47/2020 Archiwum

Śmiechowisko

Chłopak po studiach dostał pierwszą pracę w supermarkecie. Pierwszego dnia jego szef mówi:
– Weź miotłę i pozamiataj tu trochę.
– Ależ proszę pana, ja skończyłem SGH!
– Aaa, to przepraszam, nie wiedziałem. Więc tak: to jest miotła, a tak się zamiata.

11 września rano Saddam Husajn dzwoni do prezydenta Stanów Zjednoczonych:
– Bardzo mi przykro z powodu tej tragedii. To były wspaniałe budynki. Chciałem zapewnić, że nie mamy z tym nic wspól- nego.
Zdziwiony Bush pyta:
– Jaka tragedia, jakie budynki?
Husajn na to:
– A która u was jest godzina?
– Ósma rano – odpowiada Bush.
– A, to ja zadzwonię później.

Idzie niedźwiedź przez las i widzi na drodze jeża, który coś sobie zajada:
– Co jesz? – pyta niedźwiedź.
– Co niedźwiedź? – odpowiada jeż.
– Niedźwiedziowi zrobiło się trochę głupio, więc postanowił zapytać inaczej:
– Co jesz jeżyku?
– Co niedźwiedź misiu?

Dentystka włącza maszynę do borowania i mówi do siedzącego w fotelu pacjenta:
– A pamiętasz, jak w szkole ciągnąłeś mnie za warkocze?

Najnowsze badania wskazują, że 3 na 10 Polaków żyje w stresie. Pozostałych 7 żyje w Londynie...

Mały Yeti krzyczy do taty:
– Tato, tato, gdzie są ludzie???
– Ludzie się skończyli. Jedz dżem.
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpią się, męczą, ciągną... Jest! Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, dziecko mówi:
– Ale założyliśmy buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie. To je ściągają, mordują się, sapią. Uuuf, zeszły. Wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść... Uuuf. weszły. Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
– Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy, odczekała i znów szarpie się z butami... Zeszły.
Na to dziecko:
– To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosić...
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż przestaną się trząść, przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty. Tarmoszą się, wciągają, silą się... Weszły.
– No dobrze – mówi wykończona pani – a gdzie są twoje rękawiczki? – Mam schowane w bucikach...

Co mają ze sobą wspólnego Maluch z Mercedesem?
Ich strefa zgniotu kończy się na silniku...

Przychodzi żółw do sklepu i mówi:
– Poproszę szklankę wody. Sprzedawca podaje. Na drugi dzień żółw przychodzi z tym samym zamówieniem. Na trzeci dzień sprzedawca postanowił, że zapyta po co mu tyle wody. Żółw wchodzi do sklepu a sprzedawca pyta:
– Na co panu tyle wody? Na co żółw:
– My tu gadu, gadu, a tam las się pali...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama