GN 48/2020 Archiwum

Śmiechowisko

Życie parafialne niesie wiele zabawnych sytuacji. Nie pozwól im się marnować. Jeśli nas rozbawią, wydrukujemy je wraz z Twoim nazwiskiem.

– Kto to jest Nacudja? – zapytała mała Kasia. – Jaka Nacudja? – zdziwiła się mama. – No, przecież śpiewamy w kościele: „Nacudjo nasza”! – upierała się Kasia. Okazało się, że chodzi jej o pieśń „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana”, i padające w niej słowa: „Na cud Jonasza, Alleluja!”.


Katechetka wyjątkowo pięknie opowiedziała dzieciom o biblijnym opisie stworzenia Ewy z żebra Adama. Po skończonej katechezie dzieci poszły grać w piłkę. Mały Jaś doznał tam niewielkiej kontuzji. Wrócił do domu, pomacał się po żebrach i wyraźnie wystraszony powiedział: – Mamo, tak strasznie mnie tu boli, że chyba będę miał żonę!


Inna katechetka mówiła dzieciom o wieży Babel. Przypięła do tablicy obrazki przedstawiające ludzi różnych narodowości. – Dlaczego oni nie mogą się porozumieć? – zapytała dramatycznie. Zgłosił się mały Paweł i oświadczył: – Bo oni są z papieru.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama