Nowy numer 2/2021 Archiwum

PSL–trzy minuty ciszy

1,8 proc. poparcia dla urzędującego premiera to niemal wotum nieufności. W sztabie ludowców 20 czerwca panowały minorowe nastroje. Czekano na cud.

Dziennikarskie przecieki na korytarzu siedziby komitetu wyborczego przy ul. Kopernika mówiły wprawdzie o wynikach, ale tylko trójki najważniejszych kandydatów. – A gdzie Pawlak? – pytali gorączkowo działacze i członkowie komitetu honorowego, którzy już przed 19.00 zaczęli wypełniać długi korytarz prowadzący do niewielkiej sali na czwartym piętrze. Dla wszystkich było jasne, że szampana tego wieczora pić nie będą. Było gorąco, ale tylko dlatego, że sala nie miała klimatyzacji.

Ekipy telewizyjne od kilku godzin czekały na kandydata, ale ten pojawił się ledwie 10 minut przed zamknięciem lokali wyborczych. Wszedł z partnerką niemal niezauważony. Władysław Kosiniak-Kamysz, sekretarz naczelnego komitetu wykonawczego partii, robił co mógł, by sala z wielką podobizną kandydata PSL i jego hasłem: „Dialog i porozumienie” nie poddała się sondażowym wyrokom. – To wielki dzień dla Polski i dla PSL – wołał, witając kolejnych gości, wśród nich ministra rolnictwa i rozwoju wsi Marka Sawickiego, wicemarszałek Sejmu Ewę Kierkowską, Władysława Serafina, szefa kółek rolniczych, wiceprezes PSL Jolantę Fedak i Adama Struzika, marszałka województwa mazowieckiego.

Chwilę po 20 nie było baloników, skandowania, gromkich braw. – Panie premierze, są wyniki, niech pan spojrzy na ekran! – krzyczeli fotoreporterzy. Ale z twarzy prezesa PSL zniknął dyskretny uśmiech. Trzy minuty po ogłoszeniu sondażowych wyników na sali zapada absolutna cisza. 1,8 proc. poparcia? Mniej niż Korwin-Mikke? – Jak widać, wybory prezydenckie to nie nasza specjalność – mówił wicepremier po gorączkowej naradzie z min. Fedak i z posłem Markiem Sawickim. W głowie miał pewnie wyniki sprzed pięciu lat, gdy ówczesnego kandydata PSL Jarosława Kalinowskiego poparło dokładnie tyle samo głosujących. – Zwykle wygrywamy z sondażami, więc poczekamy na oficjalne wyniki – próbował ratować sytuację.

Ewa Kierzkowska też nie wierzyła w sondaże. Miała pretensje do dziennikarzy TVN, że w ich telewizji nie publikują wyników badań dla TVP. Ale nawet one nie były dla ludowców korzystniejsze. Wieczór wyborczy w siedzibie PSL skończył się wyjątkowo szybko. – Dobrze, że przynajmniej jedzenie dali – komentowali działacze, którzy szybko przenieśli się z sali głównej do bankietowej. Pospiesznie kończyli klopsiki w borowikach i strogonowa zagryzanego ciemnym pieczywem. Ale spieszyć się do domu chyba nie chcieli. Pewnie zastanawiali się, co powiedzą „w terenie”.

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama