Nowy numer 2/2021 Archiwum

Zatopieni drugi raz

Powódź. Ludzie, którzy nagle tracą cały dobytek, zerwane mosty, rozmoczone jak papier wały przeciwpowodziowe. Przez Polskę przechodzi kolejna, wielka fala powodziowa.

Mieszkańcy prawobrzeżnego Sandomierza i jego okolic nie zdążyli jeszcze uprzątnąć zniszczeń po pierwszej fali, a woda znów wdarła się do ich domów. Pękła prowizoryczna opaska z worków z piaskiem na wale w Koćmierzowie: w tym samym miejscu, gdzie woda wdarła się do miasta już przy pierwszej, majowej fali. 5 czerwca woda wlewała się do Sandomierza z prędkością 240 ton na sekundę.

Groźna Wisła
Wezbrana Wisła wyrwała też długą na 400 m dziurę w świeżo odbudowanym wale w gminie Wilków. Domy w kilkunastu wioskach w tej gminie ponownie znalazły się pod wodą. Namoknięte przy pierwszej fali powodzi wały nie wytrzymywały też w innych miejscach, m.in. w Winiarach koło Sandomierza czy we wsiach Popów i Kopiec niedaleko Annopola. Poziom Wisły pod Sandomierzem i na Lubelszczyźnie był średnio aż o pół metra wyższy niż w czasie powodzi majowej. W dniu zamykania tego numeru „Gościa” na nadejście wielkiej fali czekała Warszawa. Z niepokojem na Wisłę patrzeli mieszkańcy szeregu wsi pod Płockiem, zalanych jeszcze w maju po pęknięciu wału w Świniarach. W łataniu pękniętego wału pomagały im aż trzy śmigłowce, noszące piach i gruz, 200 żołnierzy i 60 strażaków. Obok największa w Polsce pogłębiarka usypywała na Wiśle sztuczną wysepkę, która miała zmniejszyć napór wody na wał. Pracujący spodziewali się, że woda znów przerwie tu wał, ale przynajmniej rozmiar i tempo zalewania okolicznych obszarów mogą być mniejsze. Kilkadziesiąt kilometrów dalej na kolejną, trudną próbę czekała zapora we Włocławku. Przez ostatnie 40 lat spadająca z góry woda niebezpiecznie podmyła zaporę, wypłukując dno tuż za nią. Gdyby więc pod naciskiem najwyższej w historii fali tama przechyliła się i przewróciła, wywołana tym katastrofa nie miałaby sobie równych w powojennej historii Polski.

Zniszczenia na Podkarpaciu
Wielkie spustoszenia przyniosły też wartkie rzeki spływające z gór. 4 czerwca rwące wody Popradu przewróciły dwa przęsła mostu kolejowego między Starym a Nowym Sączem. Naprawa będzie trwała wiele miesięcy i przez ten czas nie będą kursować pociągi do Muszyny i Krynicy. Oba te uzdrowiska też ucierpiały w powodzi. Poprad pozrywał mosty i zatopił gospodarstwa na Folwarku w Muszynie. W tym rejonie mosty zostały też pozrywane przez niewielką na co dzień rzekę Muszynkę i potok Kryniczankę. Zalana została jedna trzecia Jasła, na terenie której Wisłoka i Ropa przekroczyły stany alarmowe aż o 3 m. Pękły tu wały na rzekach Ropie i Jasiołce. Uszkodzone drogi i mosty można znaleźć w wielu miejscach Podkarpacia.

Dyrektorzy Caritas diecezji dotkniętych powodzią zaapelowali o żywność, wodę oraz środki czystości w każdej ilości. Caritas Polska zbiera też datki na pomoc powodzianom. Pomóc można m.in. przez wysyłanie SMS-a charytatywnego o treści „Pomagam” pod nr 72 052 (2,44 zł z VAT) lub wpłacając pieniądze na konto Caritas Polskiej: ul. Skwer kard. Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa; nr konta: 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem: „Powódź Południe”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama