Nowy numer 42/2020 Archiwum

Gdzie ten gaz?

Gospodarka. Kilkadziesiąt dni po zakończeniu rosyjsko-ukraińskiego kryzysu paliwowego okazuje się, że gaz, który płynie do polskich odbiorców przemysłowych, pochodzi z naszych rezerw. Za dwa tygodnie paliwa może zabraknąć – ostrzegają eksperci.

– Jeden z naszych kontrahentów nie wywiązuje się z wcześniej zawartych umów – powiedziała „Gościowi” Joanna Zakrzewska, rzecznik prasowy spółki Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Tym kontrahentem jest firma RosUkrEnergo (RUE).

– Ostatni raz mieliśmy z nią kontakt, gdy przysłała do nas pismo, w którym tłumaczyła, że z powodu kryzysu gazowego nie jest w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań. Po wznowieniu dostaw gazu z Rosji na Ukrainę RUE nie rozpoczęła jednak tłoczenia gazu – dodaje Joanna Zakrzewska. Dlaczego tak się dzieje? – Nie wiemy, bo RUE nie odpowiada na nasze pytania – powiedziała przedstawicielka PGNiG.

Polska zużywa ok. 14 mld metrów sześciennych gazu rocznie. RosUkrEnergo dostarczała do naszych granic około 2,3 mld metrów sześciennych. Na ile wystarczy nam gazu? Pogoda nam sprzyja, jest ciepło. Magazyny są do połowy pełne, a to oznacza, że dla odbiorców indywidualnych gazu wystarczy na kilka tygodni. Gorzej z odbiorcami przemysłowymi. Skalę problemu najlepiej pokazują liczby. W czasie ostatniego kryzysu gazowego do Polski nie docierało ok. 15 proc. normalnego importu surowca. Teraz nie dociera prawie 25 proc.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama