Nowy numer 47/2020 Archiwum

Skandal w moskiewskim sądzie

Moskwa. Tego, że Sąd Rejonowy w Moskwie oddali zażalenie prawników rodzin ofiar sowieckich zbrodni na polskich oficerach w 1940 roku na postępowanie Głównej Prokuratury Wojskowej Rosji, która odmówiła zrehabilitowania ich, można było się spodziewać.

Rosyjski wymiar sprawiedliwości od dawna robi bowiem wszystko, aby nie uznać zamordowanych przez NKWD na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego Polaków za ofiary represji stalinowskich, nie mówiąc już o dokonaniu na nich ludobójstwa.

Tym, co wzburzyło do żywego zarówno wnoszące zażalenie rodziny, reprezentujących ich prawników, jak i szefa polskiej sekcji, odważnie i konsekwentnie ujawniającego komunistyczne zbrodnie, rosyjskiego Stowarzyszenia Memoriał, Aleksandra Gurianowa, były słowa wypowiedziane przez prokuratora wojskowego na posiedzeniu sądu.

Komandor porucznik Igor Blizjejew użył skandalicznego i zniesławiającego pamięć polskich oficerów argumentu. Powiedział mianowicie, że nie można zrehabilitować wszystkich pomordowanych, ponieważ istniały powody do represjonowania niektórych z nich, a nawet skazania na śmierć jako szpiegów i dywersantów.

Te słowa przejdą do długiej historii hańby rosyjskiej prokuratury. Z drugiej strony może to i dobrze, że jednak padły. Trudno byłoby bowiem znaleźć lepszy dowód na to, że jest ona nadal całkowicie zakorzeniona w sowieckiej mentalności i nie ma się co po niej spodziewać choćby elementarnej uczciwości w podejściu do najnowszej historii. Igor Blizjejew okazał się być niezwykle pojętnym uczniem samego Andrieja Wyszyńskiego – głównego symbolu stalinowskiej prokuratury.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama