Nowy numer 47/2020 Archiwum

Moda od westiarek

Dziś maszyna rach-ciach i kolejną stułę czy ornat szybko uszyje. Tylko u westiarek, jak sto lat temu, filflosem się haftuje, atłaskiem, bajorek się nakłada. Po 10 godzin dziennie. Dla Jezusa.

Na godle Zgromadzenia Sióstr Westiarek Jezusa, co to je niektórzy „logo” nazywają, jest ornat zawieszony na krzyżu. Na ornacie wyrysowana jest hostia, a u dołu skrzyżowane ręce Chrystusa i św. Franciszka. I ci bardziej na symbole wrażliwi od razu rozumieją: ważne są dla westiarek Eucharystia i piękno świątyń. A vestire po łacinie znaczy szycie ubrań. Szycie dla samego Jezusa.

By westiarki
W domu nowicjackim westiarek w Duchnicach mieszka ok. 20 sióstr. Mają własny ogródek, kury. Nawet pole. Ale pola już nie obrabiają, nie dałyby rady. Starsze siostry to się już w życiu napracowały, młodsze pracują jako katechetki lub haftują, a w postulacie jest tylko jedna jedyna siostra. Siostra Elżbieta, od 37 lat w zgromadzeniu, jest hafciarką. Najpierw uczyła się rzemiosła hafciarskiego we Włocławku. Potem zdawała czeladnicze egzaminy. Teraz jest mistrzynią haftu liturgicznego. I nie bardzo lubi, gdy się tak o niej mówi. Prezentuje westiarskie dzieła: dzieła swoich poprzedniczek, które tak jak ona teraz naciągały materiał na krosna, projektowały, dziergały i cierpliwie, raz za razem, kolor za kolorem, malowały igłą. 125 lat historii i pracy w muzealnej sali. Tę salę to siostry otworzyły na swój jubileusz. Sztandary, Madonny, stuły, ornaty. Złoto, burgund, błękit, biel. Mulina, atłas, korale i perły. Kolorowo – tekstylny zawrót głowy. Przyjechały te kolorowe cudeńka z całej Polski. Bo w każdym domu zgromadzenia były jakieś pamiątki, każda siostra dała od siebie coś ważnego, zrobionego własnoręcznie lub przez siostrę przyjaciółkę.

W jednej z gablot misternie wyszyta stuła założyciela westiarek bł. Honorata Koźmińskiego. W innej sukieneczka na puszkę z trzech kwaterek, haftowana złotem i jedwabiem. Teraz już się takich nie robi, bo wygodniejsze są sukieneczki okrągłe. W jeszcze innych fragmenty starych ornatów: haft drobniutki i precyzyjny, wygląda jak obraz namalowany na materiale. Bo gdy się odpowiednio dobierze kolor i nić, haft udaje wszystko, czego zapragnie hafciarka. W swoich zbiorach mają też zakonnice tzw. ornat rzymski. Ornat by westiarki, z początku ubiegłego wieku. Ciężki, stary, przetykany złotymi nićmi, przypomina rzymską zbroję. Już dawno się takich nie robiło, bo niewygodne chyba. Aż do teraz. Bo teraz znów czasem ktoś taki ornat zamówi. Moda ma to do siebie, że wraca.

Kreatorki maryjnej mody
A prace westiarek są chyba wszędzie: w Polsce i za granicą. W Afryce i USA, nawet na Syberii. Najstarsze udokumentowane dzieło, czerwono-biały sztandar, co go w 1943 r. westiarki wyszywały dla polskich oddziałów spadochronowych, do dzisiaj jest w Londynie, w Instytucie Historycznym im. gen. Sikorskiego. To już ponad sześćdziesiąt lat, jak „Bomby leciały na głowę, a siostra Zofia siedziała przy krosnach i haftowała”... „Któż opisze trud hafciarek, dziergających nocą tajemnie przy świecy? Oczy ślepły od wysiłku, słuch nieustannie natężony, czy oni nie idą? (...) I nie raz palce hafciarek opadają mdlejące, bezsilnie na ślubną biel i kardynalską purpurę” – pisała o westiarskiej pracy Zofia Kossak-Szczucka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama