Nowy numer 32/2022 Archiwum

"Zmusiliśmy Rosjan do odejścia z Wyspy Węży"

Siły ukraińskie doprowadziły do wycofania się rosyjskiego okupanta z Wyspy Węży. Rosjanie swoje odejście tłumaczą "dobrą wolą". Podolak: "Żeby Rosja 'pokochała' dobrą wolę, trzeba ją systematycznie bić".

Ukraińskie ataki na Wyspę Węży na Morzu Czarnym były skuteczne i zmusiły Rosjan do wycofania się – powiadomił podczas briefingu w czwartek generał Ołeksij Hromow, wiceszef głównego zarządu operacyjnego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy.

Sytuacja na Ukrainie: Relacjonujemy na bieżąco

Hromow powiedział, że wróg wycofał się, „nie wytrzymawszy ognia ukraińskiej artylerii, systemów rakietowych i lotnictwa”. Informacje o sytuacji na wyspie, jak dodał generał, pochodzą z danych wywiadowczych.

Wskazał również, że obecnie sił ukraińskich nie ma na wyspie, lecz będą. „W planach kierownictwa wojskowego jest fizyczne zdobycie kontroli nad wyspą; obecnie kontrolujemy ją przy użyciu naszego uzbrojenia: artylerii, systemów rakietowych i lotnictwa” - poinformował Hromow.

Powołując się na dane wywiadu, oznajmił, że rosyjskie uzbrojenie na wyspie zostało zniszczone.

Hromow powiedział również, że armia ukraińska „zrobi wszystko, co jest możliwe”, by można było wznowić eksport zboża przez akwen Morza Czarnego.

Przeczytaj też: Ukraińska Armia: wyeliminowaliśmy 49 żołnierzy rosyjskich, zaatakowaliśmy rosyjski system przeciwlotniczy na Wyspie Węży

Strona rosyjska potwierdziła wycofanie swoich wojsk z Wyspy Węży, tłumacząc je „dobrą wolą”. Do tego komentarza ustosunkował się doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.

„Wszystko idzie zgodnie z planem? Ponownie w geście 'dobrej woli' wojska rosyjskie uciekają z Wyspy Węży. Żeby Rosja 'pokochała' dobrą wolę, trzeba ją systematycznie bić. Dlatego mniej słów, więcej broni i czym prędzej świata bez nazistowskiej litery Z” – napisał na Twitterze doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Na przełomie marca i kwietnia Rosja, nie mogąc zdobyć Kijowa, wycofała swoje wojska z obwodów kijowskiego, czernihowskiego i sumskiego. Wówczas również przekonywała, że jej działania są gestem „dobrej woli”.

Komentując sytuację w okolicach Lisiczańska w obwodzie ługańskim, generał Hromow wskazał, że obecnie siły ukraińskie prowadzą działania obronne i nie mają planów wycofania się. Zaznaczył jednak, że dalsze decyzje dowództwa będą zależały od zmieniającej się sytuacji na froncie. W okolicach Lisiczańska najcięższe walki toczą się w rejonie rafinerii ropy naftowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama