Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie potrafią tego uruchomić

Hałaśliwa radość gaśnie nagle, jak spalona żarówka. Przypomnijcie sobie niejednego kpiarza

Zastałem dziewczyny w jadalni. Dobre miejsce, bo niezobowiązujące. Uwagę zwracała na siebie ładna nastolatka – roztrzepana, roześmiana. „O, ksiądz się śmieje!”. Nie bardzo wiedziałem, co na to powiedzieć. Ale zaraz padło pytanie: „Ksiądz jest proboszczem?”. Na odpowiedź nie czekała, wiedziała od moich dziewczyn. „Jeszcze nie widziałam proboszcza, który się śmieje”. Bo mało w życiu widziałaś.

Tak sobie pomyślałem, ale zdanie zanotowałem. W końcu to jest świadectwo, czego ludzie – i pewnie nie tylko młodzi – od nas oczekują: radości! Wedle starej zasady, że „święty smutny – to żaden święty”. Zresztą nie pierwszy to raz w moich kontaktach z młodzieżą kryterium radości zostało wprost wypowiedziane. Wiem z doświadczenia więcej. To mianowicie, że nie wystarczy pusty, fasadowy śmiech. Im chodzi o radość – i doskonale rozróżniają jedno od drugiego. Z wesołkiem będą się śmiali do rozpuku. Ale krótko. Hałaśliwa radość gaśnie nagle, jak spalona żarówka. Przypomnijcie sobie niejednego kpiarza.

Nie wytłumaczyłem jeszcze, gdzie byłem. Otóż zawoziłem, a potem odwoziłem do domu cztery gimnazjalistki, z czego trzy ministrantki. Były na kilkudniowych rekolekcjach u franciszkanek szpitalnych w Ołdrzychowicach. Zresztą – nie to ważne. Zastanawia, że w naszym zaśpieszonym świecie wciąż są młodzi ludzi, którzy szukają nie hałaśliwej wesołości, a spokojnej radości. Bo nie uwierzę, że na rekolekcje trafiają ludzie przypadkowi. Choć na pewno nie są jednakowi. Nawet i te dziewczyny w Ołdrzychowicach. Jakże różne twarze, inne temperamenty, a chyba nawet wiara niejednakowa. Krótko tam byłem, ale zaskoczyła mnie już sama zewnętrzna postać dziewcząt.

I buzie – każda mówiła coś innego. I ubiór – od takiego, prawie zakonnego, z długą spódnicą, że na głowie tylko welonika brakowało, po ten kolczyk na nosku i perełkę na języku. Całkiem sympatycznie to odebrałem, a pewnie i siostry nie miały za złe. Dla ilu z nich te dni będą wyznaczały kierunek życia? Nie myślę od razu o pójściu do zakonu, a o życiu bardziej wyciszonym, radośniejszym, dostrzegającym więcej, niż oferuje dyskoteka czy ławka przed blokami. Żegnam się z księdzem i siostrami. Macie tu „przegląd tygodnia” – mówię. „Ażeby ksiądz wiedział. To są kapitalni ludzie. I jakie mają możliwości! Tylko nie potrafią tego w życiu uruchomić”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także