Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pochwała kancelarii

Czy w niebie będziemy mogli wrócić do miejsc, których już nie ma, przeżyć jeszcze raz to, co dziś odżywa tylko we wspomnieniach?

Wybrałem się niedawno do kancelarii parafialnej w miejscu, z którego pochodzę. Jako że niebawem zamierzam wstąpić w związek małżeński, potrzebowałem świadectwa chrztu. Podałem swój rocznik urodzenia, a miła pani kancelistka zaczęła wertować grubą księgę, która wyglądała trochę tak, jakby pochodziła z XIX wieku. Czyżbym był aż tak stary? W powietrzu rozszedł się zapach pożółkłych kartek. Jest! Wiecznym piórem wpisana data mojego chrztu, imiona rodziców i chrzestnych. I jeszcze adnotacja na temat bierzmowania – to już długopisem. Wyraziłem podziw, że te wszystkie informacje są tak starannie przechowywane; że nic się nie gubi. – Nie może się zgubić – odpowiedziała krótko pani kancelistka.

Przy okazji tej wizyty postanowiłem także odwiedzić rodziców. Szedłem do nich na skróty, drogą „przez ogródki”, które czas pozamieniał w pasaże i parkingi wielkiego centrum handlowo-rozrywkowego. Niewiele pozostało z krajobrazów zapamiętanych z dzieciństwa. Szyb wentylacyjny dawnej kopalni „Gottwald”, który przez tyle lat miałem za oknem, pewnego dnia runął, bo musiał zrobić miejsce dla ekskluzywnego osiedla. Okazało się też, że można zrównać z ziemią górę, zasypać wąwóz, słowem – uczynić miejsce takim, by w niczym nie przypominało tego sprzed lat. Nawet otoczenie kościoła w Katowicach-Dębie, w którym zostałem ochrzczony, po zbudowaniu Drogowej Trasy Średnicowej tak się zmieniło, że teraz nazywa się go „kościołem na wyspie”.

A jednak trwa ta wyspa na morzu nowości, a wraz z nią kancelaria, w której nic nie może się zgubić. To bardzo pocieszające. W tym zdarzeniu Kościół ukazał mi się jako znak tego, co trwałe w zmieniającym się świecie. „Skoro moje imię ciągle tkwi w tej księdze, to tym bardziej pamięta je Pan Bóg” – pomyślałem.
Czy w niebie będziemy mogli wrócić do miejsc, których już nie ma, przeżyć jeszcze raz to, co dziś odżywa tylko we wspomnieniach? Nie wiem. Ale jestem pewien tego, co mówi Pismo Święte: że nasze imiona są zapisane w niebie, że Bóg wyrył nas na obu dłoniach. Czy może być lepsza wiadomość dla każdego z nas? Zmienia się krajobraz naszego życia, miejsce zamieszkania, stan cywilny. Ludzie przychodzą i odchodzą. Wszyscy umierają. Ale jest w tym wszystkim coś niezmiennego: miłość Pana Boga. „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie” – mówi Pismo. Kiedy jest się kochanym przez Boga, wszystko nabiera sensu. Ta miłość to jedyne, czego mogę się trzymać ja, chwiejny.

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także