GN 48/2020 Archiwum

Letni dzień na umieranie

Jak to się stało, że w rok po zakończeniu wojny, w Polsce, w której niemal wszyscy żydowscy obywatele zostali wymordowani przez Niemców, doszło do napaści na tych nielicznych, ocalałych z zagłady?

Wiadomość o zamieszkach powoduje, że znaczna część kilkusetosobowej załogi pobliskiej huty „Ludwików” porzuca pracę, uzbrojona w łomy i kije podąża na ulicę Planty, rozrywa ustawiony na jej drodze kordon wojska i milicji, przyłącza się do uczestników pogromu. Dopiero około godz. 14.00 duży oddział wojska, oddając kilka karabinowych salw w powietrze, zmusza tłum do wycofania się na sąsiednie ulice. Uczestnicy zajść usiłują jeszcze zgromadzić się na dziedzińcu szkoły, ale i tam zostają rozpędzeni. O godz. 16.00 na ulicach pojawiają się czołgi i większe oddziały wojska, od godz. 20.00 w Kielcach obowiązuje godzina milicyjna i zakaz wychodzenia na ulice.

Zbrodnia niewyjaśniona
W tym tragicznym dniu zginęły 42 osoby, wśród nich prawdopodobnie dwoje dzieci. Kontrolowana przez komunistów prasa o dokonanie mordu oskarżyła podziemie i „obóz reakcji”. Minister Stanisław Radkiewicz, któremu podlegały zarówno bezpieka, jak i milicja oraz KBW, 8 lipca na pogrzebie ofiar powiedział, że pogrom był dziełem „emisariuszy rządu RP na Zachodzie i generała Andersa przy aprobacie AK-owców”. Dziennik „Głos Ludu” pisał o „kieleckich kołtunach, zarażonych hitlerowską trucizną, dowodzonych przez andersowskich bandytów”. 9 lipca rozpoczął się trzydniowy proces dwunastu uczestników pogromu, dziewięć osób skazano na śmierć i 12 lipca wyrok pospiesznie wykonano przez rozstrzelanie. Od września trwały procesy milicjantów i żołnierzy, biorących udział w mordowaniu Żydów lub w rabowaniu ich majątku. Większość oskarżonych w tych procesach została uniewinniona.

Cenzura nie zezwoliła na druk oświadczenia, potępiającego „zajścia kieleckie” wydanego przez Stanisława Mikołajczyka, wicepremiera i prezesa PSL. Krajowa Rada Narodowa odrzuciła wniosek płk. Franciszka Kamińskiego, posła do KRN z ramienia PSL, o powołanie specjalnej komisji parlamentarnej. Równocześnie reżimowe gazety zaatakowały PSL za brak reakcji na pogrom. Bardzo stanowczo mord Żydów potępiła kuria biskupia w Kielcach. Nawet kardynał August Hlond, prymas Polski, spotkał się w tej sprawie z dziennikarzami prasy zagranicznej.

Co spowodowało wybuch ślepej nienawiści tłumu? Czy fakt obecności osób pochodzenia żydowskiego w strukturach władzy komunistycznej, a szczególnie w aparacie terroru, cokolwiek to tłumaczy? Czy była to prowokacja bezpieki, jak zdają się świadczyć polityczne efekty pogromu, czy też może – bo i taką hipotezę stawiają niektórzy badacze – autorami pogromu byli Sowieci, którym zależało na odwróceniu sympatii Zachodu dla Polski? Czy kiedykolwiek odpowiemy na te pytania?

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama