Nowy numer 47/2020 Archiwum

Rok bez historii

Pośpiech zajmuje nam najwięcej czasu

Na satyrycznych rysunkach stary rok zawsze ma siwą brodę i myślące czoło, natomiast jego następca nosi pampersy i przemieszcza się na czworakach. Jest to wizja cokolwiek naiwna, przynajmniej w naszej epoce. Zakłada ona bowiem, że odchodzący rok nabył bagaż poważnych doświadczeń, które uczyniły go mędrcem. Tymczasem – jeśli wierzyć mediom – ostatnie dwanaście miesięcy upłynęło bez spektakularnych wydarzeń.

Politycy bawili się samolocikami, ekonomiści dmuchali w balony „wielkiego kryzysu” i „globalnego ocieplenia”, Jola Rutowicz ostatecznie zerwała z Jarkiem Jakimowiczem, geje wprowadzili się do IKEI, rodzice wymienili komórkę na iPhone’a, a dzieci Playstation na Xboxa. Wprawdzie roczek 2008 został ochrzczony jako Rok Zbigniewa Herberta, ale nie dane mu było zrealizować testamentu poety. Pozostał niedojrzały, rozkapryszony i niezdolny do heroizmu. Buntował się przeciwko nadmiarowi lektur szkolnych i indoktrynacji religijnej. Ale najbardziej nienawidził lekcji historii.

Kilka lat temu, gdy powstawało Muzeum Powstania Warszawskiego, a Instytut Pamięci Narodowej zaczynał publikować fascynujące biografie żołnierzy wyklętych, wydawało się, że jesteśmy blisko rozbudzenia świadomości historycznej. Można było wierzyć, że wkrótce Polacy przestaną sprowadzać dzieje walki o niepodległość do Marca ’68, KOR-u i Okrągłego Stołu. Wystarczyła jednak książka o agencie „Bolku”, by IPN znalazł się pod ostrzałem mediów. I znowu odezwały się głosy, że tylko „karły moralne” nurzają się w przeszłości. Oczywiście, łatwo to wytłumaczyć mechanizmem obronnym dzisiejszych elit, jednak problem z pamięcią jest znacznie głębszy. Dotyczy nie tylko polityków, ale każdego z nas.

To, co po nas zostanie, nie będzie jak dźwięk dzwonu ani jak płacz kochanków w małym brudnym hotelu, kiedy świtają tapety. Nikt nie przechowuje dziś pamiątek nieszczęśliwych miłości. Kroniki, imionniki, albumy, sztambuchy, zbiory listów, rodzinne archiwa zjada kurz, a my – zamiast konserwować ślady własnego istnienia – spędzamy wieczory przed migotliwym ekranem telewizora. Nie szukamy już w przeszłości wzorców zachowań, wiary czy siły charakteru. Egzystujemy w oderwaniu od świata dawnej kultury, a jeśli czegoś się o niej uczymy, to tylko dlatego, że wiedza ta potrzebna jest nam do zdania kolejnego testu na uniwersytecie czy napisania artykułu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama