Nowy numer 47/2020 Archiwum

Klęska ołowianej armii

Święty Mikołaj pakuje prezenty

Nazajutrz po dniu Wszystkich Świętych oficjalnie rozpoczynają się w Polsce przygotowania do Bożego Narodzenia. Choć na drzewach wciąż złocą się liście, na sklepowych witrynach dumnie wznoszą się choinki, połyskują lampiony i pada sztuczny śnieg. Dlaczego tak wcześnie? Głupie pytanie. Dlatego, żeby rodzice-mikołaje zdążyli wykupić wszystkie zabawki, zapewniając ich producentom zasłużony, bożonarodzeniowy urlop w Tunezji albo na Kanarach. Magii świąt trudno się oprzeć. Większość Polaków wyrusza więc do bankomatu, a następnie do sklepów z zabawkami. A potem znów do bankomatu i tak dalej, aż zapadnie zmierzch i nad miastem wzejdzie wielki, bajkowy księżyc.

Co wybrać? Jaka zabawka sprawi dziecku największą radość? „Było sobie pewnego razu dwudziestu pięciu ołowianych żołnierzy; wszyscy byli braćmi, bo wszyscy urodzili się z jednej starej łyżki. Broń trzymali na ramieniu, a głowy sztywno; mundury mieli wspaniałe, czerwone i niebieskie...”. Kiedy Hans Christian Andersen pisał swą baśń o dzielnym ołowianym żołnierzyku, nie podejrzewał zapewne, że ponad sto lat później dzieci będą się bawić ponurymi mutantami z plastiku.

Zabawki zawsze odzwierciedlały kulturę danego kraju i okresu historycznego. W starożytnym Egipcie figurki ludzi i zwierząt robiono z kości słoniowej, a następnie zdobiono je złotem i szlachetnymi kamieniami. W średniowieczu preferowano zabawki z gliny i drewna, a w XVIII i XIX w. zaczęły triumfować porcelanowe lale i postaci z ołowiu. Można było znaleźć wśród nich małe dzieła sztuki. Wytwarzane ręcznie, szybciej nawiązywały realną więź z dziećmi niż ich dzisiejsze, seryjne imitacje.

Obecnie zabawki tego typu można podziwiać jedynie w muzeach. Porcelanowe lale się potłukły, a ołowiana armia przegrała wojnę z gumowymi kucykami. Największego z nich sprawiła sobie Jola Rutowicz, niekwestionowana królowa popkultury. Mniejsze sprzedają się w ilościach hurtowych. Do wyboru, do koloru: „kucyk z portmonetką i minimagazynem o kucykach”, „biały kucyk w torebce z różowym kwiatkiem oraz fioletowy kucyk w różowej torebeczce”, „śliczny, duży i mięciutki kucyk interaktywny – zupełnie jak żywy”… Cóż, nasza cywilizacja nieco się zinfantylizowała i dziś należy głównie do kucyków.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama