Nowy numer 44/2020 Archiwum

Czy jutro pójdziemy do kina?

Niektórzy szkodnicy wciągają dziś w krajowe spory opinię międzynarodową

Jutro pójdziemy do kina – ciekawe, jak często wypowiadamy dziś te słowa, traktując dzień jutrzejszy za coś pewnego i bezpiecznego. Ciekawe, jak trudno nam, ludziom początku XXI wieku, nie tylko młodym, ale i starszym, którzy wojny nie pamiętają, wyobrazić sobie szok, jakim była agresja Niemiec i ZSRR na Polskę w 1939 r. Ten moment, w którym nagle miliony Polaków, zajętych codziennymi sprawami – pracą, nauką, kłopotami zawodowymi czy zakochaniem – nagle uświadomiło sobie, że „to już”, że od tej chwili nic nie będzie takie jak przedtem, że całe dotychczasowe życie staje pod znakiem zapytania.

Krajobraz po wrześniu
Przedstawiony niedawno w telewizji świetny film Michała Kwiecińskiego ze scenariuszem Jerzego Stefana Stawińskiego „Jutro pójdziemy do kina” pokazał właśnie tamtych ludzi, przede wszystkim młodych, którym w jednej chwili cały świat zawalił się. Los przedstawionego w filmie pokolenia, urodzonego około roku 1920, wychowanego patriotycznie w międzywojennych szkołach, był wyjątkowo tragiczny. Ledwie dorośli, wojna zniszczyła ich plany, a nierzadko ich samych. Albo zginęli podczas działań wojennych, albo zostali zamordowani przez Niemców lub Sowietów, albo pozostali za granicą, a ich dzieci i wnuki są dziś Brytyjczykami lub Amerykanami. Albo pozostali w PRL, umieszczani często w więzieniach, spychani na margines lub korumpowani i dogłupiani przez sterowany z Kremla komunistyczny żywioł. Czym był wrzesień 1939 r.? Był niezawinioną klęską państwa, które mimo słabości, a nawet błędów, odbudowało gospodarkę, rozwijało się szybciej, niż wynosiła średnia europejska, a także zjednoczyło społeczeństwo trzech zaborów i wykształciło pokolenie zdolne przyspieszyć ten rozwój. Wrzesień 1939 r. był klęską Polski, która dążyła do utrzymania pokoju europejskiego w sojuszu z Francją i Wielką Brytanią, ale uległa sprzysiężeniu niemiecko-sowieckiemu, przypieczętowanego układem Ribbentrop–Mołotow z 23 sierpnia 1939 r.

Zdradziecki atak
1 września 1939 r. niesprowokowanego ataku na Polskę dokonała niemiecka III Rzesza, a 17 września ZSRR. O ile Niemcy wymówiły wcześniej, histerycznymi ustami Hitlera, polsko-niemiecki układ o nieagresji, o tyle Stalin nie przejmował się nawet podpisanymi układami. 17 września Sowieci pogwałcili zarówno ryski traktat pokojowy z 1921 r., ustanawiający wspólne granice, jak i polsko-sowiecki układ o nieagresji z 1934 r. Zerwali zarówno tak zwany protokół Litwinowa, o wyrzeczeniu się siły w stosunkach wzajemnych, jak i londyńską konwencję o definicji agresji. Mimo wysiłków ponad siły, armia polska musiała ulec, gdyż 17 września naprzeciw 75 dywizji niemieckich i 50 sowieckich stało już tylko 25 dywizji polskich, walczących w otoczeniu. Takiej wojny na dwa fronty nie mogło wygrać wówczas żadne państwo europejskie, tym bardziej że już 12 września polscy sojusznicy – Francja i Wielka Brytania – zdecydowali, że Polsce nie pomogą. Po wrześniu 1939 r. nastąpiła noc okupacji, strasznych sześć lat niemieckich i sowieckich egzekucji, wywózek i obozów koncentracyjnych. Barbarzyńcy ze Wschodu i Zachodu stosowali wobec Polski i jej mieszkańców znaną ze starożytności zasadę „biada pokonanym”. Gdyby wojna potrwała dłużej, Polski mogłoby już nie być.

Warto pamiętać
Dlaczego warto stale wracać do tamtego września, dlaczego warto pamiętać o tamtych ludziach i ich dramatycznych przeżyciach? Po pierwsze dlatego, by ten odstręczający przykład wiarołomstwa i nieludzkiego barbarzyństwa nigdy się nie powtórzył. Po drugie dlatego, iż wolne państwo polskie jest wartością, której nie doceniamy, którą lekceważymy, zaaferowani codziennymi, często idiotycznie wyolbrzymianymi konfliktami. Mało tego, niektórzy szkodnicy wciągają dziś w te krajowe spory opinię międzynarodową. Po trzecie dlatego, że mimo zmienionych warunków międzynarodowych, żadne państwo nigdy nie jest do końca bezpieczne i musi dbać o swe interesy, a o tym polska inteligencja zdaje się dziś zapominać. Wszystkie państwa, także państwa Unii Europejskiej, zabiegają przede wszystkim o swoje interesy i nie ma powodu, byśmy byli tu głupim wyjątkiem. Po czwarte wreszcie dlatego, że przywiązanie do swego kraju nie jest uczuciowym luksusem albo staroświeckim przesądem, lecz stanowi ważną gwarancję bezpieczeństwa tego kraju.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama