Nowy numer 43/2020 Archiwum

Gościu, jesteś prorokiem!

Popkultura uczy natchnionych poetów pokory

Cóż po poecie w erze popkultury? Zwła-szcza po takim, który – wbrew awangardowym opiniom – wciąż uważa rym za dźwignię metafizyki. W telewizji szaleje sztorm informacyjny, z radia płyną chwytliwe melodie, przez miasta i wioski przelewa się fala konsumpcji, a ten biedaczek siedzi i zawija sreberka wierszy. W dodatku wyrosła mu konkurencja w postaci agencji public relations i samotnych kolekcjonerów nagród w konkursach na slogany reklamowe. Jak tu zachować zimną krew, kiedy wokół mnożą się hasła typu „Zimowe inwestowanie – nagród wygrywanie”?

Dzisiejsza reklama jest królestwem infantylnych treści i rymów, od których poecie przewraca się w żołądku. Niestety, reszta ludzkości nie odczuwa w związku z tym żadnych dolegliwości. – O, jaki fajny wierszyk! – zachwycają się klienci hipermarketów, spoglądając na transparent: „Zakupy masz, o tysiąc złotych grasz!”. Żeby to chociaż był rym częstochowski, poprosiłoby się o interwencję Jasnogórską Panią, a tak pozostaje spuścić uszy po sobie i przełożyć do siatek zawartość koszyka i wiać.

Świat się rymuje
Okazuje się jednak, że nawet swojskie mury nie chronią przed trywialnością. Na rodzinnych uroczystościach zawsze znajdzie się jakaś ciocia, która poprosi poetę o ułożenie i wygłoszenie okolicznościowego utworu. – Jak to? Nie chcesz nam umilić wieczoru? Jesteś przecież poetą! A kiedy poeta – raz na dziesięć przypadków – daje się złapać na wędkę i po godzinie intensywnej pracy umysłowej odczytuje na głos wyrafinowany sonet bądź zabawny limeryk, słyszy komentarz któregoś z wujków: – Coś rymy ci nie wyszły. Skąd wziąłeś to „jemy – spod ziemi”? Powinno być „jemy – pijemy”!

Proszę się nie dziwić smutkowi poety. Każdy chce być doceniony, a już na pewno ten, którego Stwórca wyposażył w pokaźne poczucie misji i jeszcze większą pychę. Codziennie rano poeta staje przed oknem, wpatruje się w rustykalny pejzaż i czuje, że wszystkie jego składniki rymują się ze sobą. Stodoła współbrzmi z indykami na polu, wiosenne kaczeńce flirtują z brunatnym obornikiem, a człowiek na drodze wiąże się z błękitem nieba. Podobnie rymuje się życie: szczęście z cierpieniem, nadzieja z rozpaczą i wiara z niewiarą. Nie są to jednak rymy gramatyczne: brzydkie, naiwne i fałszywe. Do rzeczywistości znacznie lepiej pasują asonanse – szlachetne rymy oparte jedynie na tożsamości samogłosek w dwu ostatnich sylabach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama