Nowy numer 27/2022 Archiwum

Uratowali trzy młode bociany

Przedstawiciele stowarzyszenia Szansa dla Bociana wraz z pracownikami PGE Dystrybucja uratowali trzy młode bociany, które od kilku dni były same na gnieździe w Baranowie (powiat puławski). Pisklęta zostały przewiezione do ośrodka rehabilitacji w Motyczu.

We wtorek jeden z mieszkańców wsi Baranów, w której jest gniazdo bocianów, zaniepokojony brakiem obecności dorosłych bocianów na gnieździe, zaalarmował stowarzyszenie Szansa dla Bociana, że młode od kilku dni są same.

"Po obserwacji gniazda okazało się, że żaden z bocianów nie wrócił na gniazdo wieczorem. Dlatego zadzwoniłem do rejonu energetycznego w Puławach i poprosiłem o pomoc w tej sprawie. W godzinę wraz z pracownikami PGE Dystrybucja pojechaliśmy na miejsce i za pomocą podnośnika dostaliśmy się do gniazda" - powiedział w środę Kamil Piwowarczyk ze Stowarzyszenia Szansa dla Bociana.

"Na górze zobaczyliśmy przykry widok. W gnieździe były trzy pisklęta i jeden martwy dorosły ptak. To tłumaczyło brak obecności drugiego ptaka, który prawdopodobnie porzucił lęg" - wyjaśnił. Jego zdaniem trudno ustalić dokładną przyczynę śmierci ptaka z powodu inwazji much i larw oraz stopnia rozkładu.

"Ptak nie padł bez powodu, coś miał w szyi. Było widać, że jest ona zapełniona pokarmem, ale w tym momencie trudno stwierdzić czym" - podkreślił.

Młode bociany były wycieńczone, głodne i spragnione. Zostały przewiezione do ośrodka rehabilitacji stowarzyszenia w Motyczu. "Co godzinę je karmię, są mocno niedożywione. Bocian rośnie bardzo szybko i każdy dzień w którym nie dostaje jedzenia powoduje brak wzrostu. Teraz dbamy, aby młode nadrobiły zaległości" - powiedział i dodał, że "mimo tragicznego losu rodziców piskląt historia będzie miała szczęśliwe zakończenie, bo ptaki zostały uratowane i odlecą do Afryki".

Każdego dnia bociany zjadają około 10 kilogramów mięsa. "Głównie są to jednodniowe kurczęta, bo jest to najlepszy pokarm jaki można zapewnić ptakom w niewoli. Dzienny koszt wyżywienia wynosi około 150 złotych" - stwierdził.

Obecnie pod opieką stowarzyszenia jest 17 piskląt bocianich i 13 bocianów trwale kalekich, których urazy nie pozwalają na powrót do ciepłych krajów. "Wiemy, że ptaków będzie przybywać, bo sezon dopiero się rozpoczyna. Jednak co roku staramy się około 50 ptaków po wyleczeniu wypuścić na wolność" - podsumował Piwowarczyk.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze