GN 48/2020 Archiwum

Czy tak wygląda Jezus?

Odnaleźliśmy najcenniejszą relikwię chrześcijaństwa! – ogłosił niemiecki dziennikarz Paul Badde. I wiele wskazuje na to, że ma rację.

A watykańscy urzędnicy zatuszowali sprawę. Bali się skandalu, który musiałaby wywołać w całej Europie informacja o zniknięciu największej relikwii chrześcijaństwa. Tymczasem mijały lata, umierali ludzie, którzy wiedzieli o kradzieży. A ukazywanie chusty raz w roku przeszło w tradycję, która trwa do dziś. Tyle hipoteza dziennikarza. Badde dostał pozwolenie na obejrzenie z bliska chusty, która pozostała w Bazylice św. Piotra w Watykanie. Kardynał Marchisano uprzedził go, że w ciągu wieków obraz bardzo wyblakł. Po oględzinach Badde stwierdził jednak: – Na tej tkaninie nie widać zupełnie nic. To tylko mały kawałek łamliwego płótna bez jakiegokolwiek obrazu.

Badde znalazł też dodatkową poszlakę, że chusta została skradziona. W prawym dolnym rogu obrazu z Manopello tkwi mały kawałek szkła. Skąd się wziął? Dziennikarz przypuszcza, że szkło utkwiło w relikwii, kiedy złodziej stłukł kryształową szybę relikwiarza. Czy to nie za słaba poszlaka? Badde dodaje więc kolejną. W watykańskim skarbcu znalazł bardzo drogocenną ramę ze śladami rozbitej szyby. Czy ktoś w pośpiechu wyrywał stamtąd płótno? Rozmiary ramy idealnie pasują do wielkości chusty z Manopello. Teraz trzeba tylko, żeby te dwa elementy układanki porównali ze sobą naukowcy.

Czy to Jezus?
Czy został więc odnaleziony prawdziwy wizerunek Jezusa? Wątpliwe, żeby Kościół oficjalnie się na ten temat wypowiedział. Żadna relikwia, nawet najcenniejsza, nie jest przecież fundamentem naszej wiary. Katolik nie ma obowiązku wierzyć w autentyczność relikwii. Wiadomo jednak, że Paul Badde informował o wynikach swojego śledztwa Jana Pawła II i Josepha Ratzingera, który w tym czasie był kardynałem. Okazało się, że obaj, Wojtyła i Ratzinger, byli tym bardzo zainteresowani. Obaj przekazywali też dziennikarzowi podziękowania za jego pracę. Benedykt XVI wspominał też o czymś, co pośrednio łączy się z teorią Paula Badde i nadaje jej głębszy sens. Wyznał, że do napisania pierwszej encykliki zainspirowała go „Boska komedia” Dantego. W utworze tym w samym centrum Raju nie wychodzi naprzeciw nam oślepiająca światłość, lecz delikatne oblicze Człowieka: oblicze Jezusa Chrystusa. – To oblicze jest o wiele bardziej poruszające od objawienia Boga w postaci potrójnego kręgu poznania i miłości. Bóg, który jest światłością nieskończoną, ma ludzkie oblicze – mówił Papież. Zwolennikiem teorii dziennikarza jest znany kardynał Joachim Meisner. Wstęp do wydania polskiego książki Baddego napisał Zygmunt Zimowski, biskup radomski.

To wszystko jednak nie znaczy, że sprawa już jest rozstrzygnięta. Obowiązkiem naukowców jest teraz próba poszukania w hipotezie dziennikarza... słabych punktów. Niektórzy już wysuwają swoje zastrzeżenia. Karlheinz Dietz, który badał Całun Turyński, uważa płótno z Manopello za zwykły obraz. Uważa, że ślady farby na pewno tam są, tylko trzeba ich lepiej poszukać. Badanie mikroskopem to dla niego za mało, proponuje badanie chemiczne. A także ustalenie wieku obrazu metodą węgla C14. Ojcowie kapucyni z Manopello na razie się na to nie zgadzają, bo przy takim badaniu naukowcy musieliby zniszczyć mały kawałek chusty. Paul Badde odpowiada na zarzuty, że przeciwnicy jego teorii nie pofatygowali się nawet do Manopello, żeby obraz zobaczyć. Wygląda jednak na to, że wreszcie zaczyna się naukowa dyskusja, która jest konieczna, żeby wyciągnąć jakieś wnioski. – Jeśli całun został utkany z bisioru, oznacza to, że obraz nie został namalowany. Nie jest malowidłem. Jest czymś innym – napisał Badde w dzienniku „Die Welt”. – To najcenniejszy kawałek płótna na świecie – przekonuje.

Paul Badde „Boskie Oblicze. Całun z Manopello”, Polwen, Radom 2006

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama