Nowy numer 49/2020 Archiwum

Wodzirej nie kuleje

– Nie pij gorzałeczki, bo Cię z pola zniesie, lepiej ze się napij zimnej wody w lesie! – śpiewał na IV Balu Wodzireja ks. Władysław Zązel. Przed balem zorganizowano warsztaty, na których wodzireje z całej Polski uczyli się, jak bez alkoholu rozkręcić zabawę.

Zapraszamy do poloneza! Jak na każdym dobrym balu – zaczyna Józef Hojna. Żadnych wstępów, żadnych wyjaśnień. Przez trzy dni nauka tańców i zabawa. Od 8 do 22. Z przerwami tylko na posiłki i Msze św. Tak intensywną dawkę tańców i zabaw dają uczestnikom warsztatów w ośrodku profilaktyczno-szkoleniowym im. sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego w Katowicach Józef i Kazimierz Hojnowie. Mają własną szkołę tańca. Uczą układów tanecznych w Lednicy. Co sobotę dostają zlecenie prowadzenia wesela, urodzin, czy balu okolicznościowego. Na zajęciach dzielą się swoim doświadczeniem.

Bal ceprów
Drugiego dnia na warsztatach odbywa się bal góralski. Warsztatowcy tworzą kilka grup. Każda musi przygotować jeden element imprezy. Trzeba zorganizować szwedzki stół, wystrój sali, jedzenie. Nie może zabraknąć kwaśnicy. Oprócz tego każda grupa wymyśla program imprezy. „Bal ceprów” rozpoczyna „Łobyrtka”. Wszyscy parami biegają wokół sali. – Baba z lewej! – krzyczy Józef Hojna. – Baba z prawej! Na hasło „Łobyrtka!” wszystkie pary robią obrót. Krzyczą przy tym z całych sił góralskie: Hej! – Do górali nam wiele brakuje. To jest tylko zabawa ceprów w stylu góralskim – wyjaśnia Bernadeta Lechowicz-Nogaj. Piotr Śleziak i Paweł Kopeć przyjechali do Katowic z Kamesznicy. – Ks. Zązel nos tu przysłoł – mówi Paweł. Wymyślili okrzyk, który porywa wszystkich. – A my tu w Katowicach. Hej! – krzyczy. – Hej! – odpowiadają wszyscy. Okrzyk staje się wizytówką tegorocznych warsztatów.

Wodzirej z doświadczeniem
W zajęciach bierze udział niemal sześćdziesiąt osób z całej Polski. Uczestnikami są osoby początkujące, ale również starsi wodzireje, którzy dzielą się swoimi pomysłami i spostrzeżeniami. – Nie uczymy teorii. Chcemy, by każdy mógł sam dotknąć, sprawdzić się w roli wodzireja, poprowadzić zabawę. Stworzyć swój bal – mówi Józef Hojna. Alicja Krzewińska, emerytka, przyjechała z Biskupic Wielkopolskich. Prowadzi imprezy rodzinne od 1998 roku. – Zawsze potrzebuję kogoś do obsługi sprzętu, bo kompletnie się na tym nie znam – mówi. Twierdzi, że wszyscy wodzireje zmieniają świat.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama