Nowy numer 2/2019 Archiwum

Skąd się biorą terroryści

Piłam herbatę z talibami. Jadłam do tego pyszne pierożki i pistacjowe ciasto! Jeden z talibów miał turban i brodę. Inni pozbyli się już łatwo identyfikujących oznak. Noszą teraz tradycyjne czapki, typowe dla górali z Hindukuszu.

Talib to znaczy: student. Ten, który uczy się bez ustanku Koranu, prawd Świętej Księgi. Ten, któ-ry zdobywa wiedzę przez pryzmat koranicznej mądrości. Talib nie musi być terrorystą. Jak i terrorysta wcale nie musi mieć nic wspólnego z talibami. Talib to także nie narodowość ani pochodzenie społeczne, czy tym bardziej przynależność polityczna. Kto to więc jest?

Afganistan sprzed lat
Do Afganistanu podróżowałam bardzo często, od bardzo młodych lat. Już w 1976 roku zauważyłam jakieś dziwne zmiany w zachowaniu muzułmanów afgańskich, zwłaszcza w tamtejszych urzędach. Domagali się łapówek, najchętniej w postaci butelek „Wyborowej” wódki. Padały i wulgarne propozycje. Wcześniej było to nie do pomyślenia.

Religia zabrania alkoholu, używek, zabrania zaczepiania „cudzej” kobiety itd.
Tamtego roku, nagle i po cichutku, otwarto przejście do Afganistanu z ZSRR – kto tylko chciał, mógł jechać. Na handel, z przemytem, z wódką... Przerażona obserwowałam watahy polskich handlarzy, na pewno nie turystów, przemierzających terytorium ZSRR, by wwieźć do Afganistanu hektolitry alkoholu, a i świadczyć usługi prostytucyjne. Tak! W hotelach Kabulu bez trudu spotkać można było „panienki” z Polski, pracujące tam za złotą biżuterię!

Miny z długopisów
Ostatni raz przeprawiałam się tam w 1978 roku. Na afgańskim brzegu Amu-Darii stały jakieś tajemnicze pojazdy i maszyny, pookrywane maskującymi płachtami. I wciąż z ZSRR płynęły nowe transporty. – To tylko maszyny rolnicze, lepiej nie przyglądaj się za bardzo, dziewczynko – ostrzegał celnik.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy