Nowy numer 43/2020 Archiwum

Noworodki na rauszu

Tylko w lipcu lekarze na porodówkach ratowali życie dwom „rekordzistom”: noworodek w Zabrzu miał 1,2 promila alkoholu we krwi, chłopczyk urodzony w Elblągu – 1,8 promila.

Prawie butelkę wina „wypiła” dziewczynka urodzona w ubiegłym tygodniu w Dąbrowie Górniczej. Matki, zanim odpowiedziały na pytania policji, musiały wytrzeźwieć. Jedna trzecia kobiet w ciąży pije alkohol!

Piją, bo nie wiedzą, że są w ciąży, a kiedy już są świadome swojego stanu – myślą, że lampka czerwonego wina albo szklanka piwa nie zaszkodzą. Od koleżanek mogą nawet usłyszeć, że wino dobrze robi na czerwone krwinki, ułatwia poród, a po piwie nie będą miały problemów z karmieniem piersią.
– Każda ilość alkoholu może dziecku zaszkodzić – ostrzega dr Tomasz Niemiec, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. – Według badań amerykańskich, spożycie alkoholu przez ciężarne matki jest główną przyczyną upośledzenia umysłowego dzieci. Walczymy o jak najniższą umieralność noworodków, staramy się im zapewnić coraz lepszą opiekę neonatologiczną… Wyniki tych starań nie zależą wyłącznie od jakości sprzętu, liczby inkubatorów, wyszkolonej kadry medycznej, ale w dużej mierze od stylu życia kobiet w ciąży oraz tych, które planują zajść w ciążę.

Dziecko jak gąbka
Rocznie nawet 9 tysięcy noworodków rodzi się z zaburzeniami spowodowanymi piciem matki w ciąży. To nie są noworodki z promilami, ale dzieci, które już na wstępie swojego życia mają problemy ze zdrowiem. Bo alkohol szkodzi w każdym trymestrze ciąży – w takim samym stopniu „lekki”, jak i wysokoprocentowy.
– Każdy kieliszek, który wypija ciężarna, „wypija” też jej dziecko – podkreśla Bogumiła Różycka z Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. – Dorosły człowiek ma enzymy, które pomagają w rozkładaniu alkoholu w organizmie, ma wątrobę, która go usuwa. Dziecka nic nie chroni, bo alkohol przedostaje się do jego organizmu przez łożysko. Jego wątroba nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięta, by eliminować truciznę. Organem najbardziej narażonym na uszkodzenia jest mózg.

Mam FAS
Marek Pytko ma 37 lat i stwierdzony Płodowy Zespół Alkoholowy (FAS). Jego skutki będzie czuł do końca życia, bo z FAS się nie wyrasta. Jest autystykiem, powoli myśli i działa, łatwo zapomina, ma kłopoty z koncentracją, wzrokiem i słuchem, żyje chwilą – nie potrafi marzyć, ani wyciągnąć wniosków z przeszłości. Chociaż jest ambitny, nie ukończył studiów, nie może znaleźć pracy. Rozpadło się jego małżeństwo. O swoich problemach pisze otwarcie w internetowym blogu: „To życie jest dla mnie jednak ogromną barierą, dżunglą i chaosem, bowiem... potrafię w pełni wypowiedzieć się tylko pisemnie”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama