Nowy numer 48/2020 Archiwum

Student na papieskim szlaku

Ponad 200-osobową gromadą przyjechali na Żywiecczyznę, do Węgierskiej Górki. Kiedy dano im do wyboru kilka tras górskiej wyprawy, największym powodzeniem cieszyła się ta najdłuższa i najtrudniejsza. – To najlepszy dowód na to, że nie boimy się trudności i nowych wyzwań – uważa Jola Jędrysek z Gilowic.

Podobnie jak pozostali, jest studentką – stypendystką fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Studiuje politykę społeczną na Uniwersytecie Warszawskim. Kiedyś w fundacji dominowali gimnazjaliści. Teraz wśród 1750 stypendystów jest już prawie 300 studentów. Wielu z nich to podopieczni fundacji od samego początku, z siedmioletnim już stażem: zaczynali w gimnazjum, a teraz kończą pierwszy lub drugi rok studiów.

Rozwijanie skrzydeł
Każdy jest inny, studiują na rozmaitych kierunkach, ale łączy ich sporo – między innymi imponująca średnia ocen na egzaminach. Doświadczenie w pracy dla innych. I to, że trafili do dużych akademickich ośrodków najczęściej z małych miejscowości. – Często czują się tam trochę zagubieni. To był jeden z powodów, dla których po raz pierwszy zorganizowaliśmy w tym roku odrębny wakacyjny obóz formacyjny dla studentów: chcieliśmy im pomóc zintegrować się, by razem łatwiej było im odnaleźć się w nowych środowiskach akademickich, uwierzyć w siebie, inicjować działania, odwołując się do swoich talentów, a przy tym budować, opierając się na Chrystusie – tłumaczy o. Grzegorz Mielniczuk SSCC, w fundacji odpowiedzialny za formację.

Dlatego obozowy program nastawiony był zarówno na zajęcia integracyjne studentów z poszczególnych miast, jak i na codzienną Eucharystię, odmawianie Liturgii Godzin, Apel Jasnogórski z Janem Pawłem II.
Ten obóz to także przygotowanie do formowania innych: część studentów wyjedzie z Węgierskiej Górki do Wrocławia, gdzie będą pracować jako wolontariusze podczas obozu formacyjnego dla 1400 młodszych stypendystów. – To trudne zadanie, ale nie można być tchórzem. Nawet jeśli teraz nie wierzą w swoje możliwości, kiedy zobaczą, że ktoś był kiedyś na ich miejscu, a teraz studiuje, radzi sobie w tym wielkim mieście i mówi, że warto studiować, dążyć do czegoś więcej – mogą się zmobilizować – wyjaśnia Jola. Sama dzięki fundacji przekonała się, jakie to ważne, by ktoś przypominał, że ciągle trzeba iść do przodu, że nie wolno się zatrzymywać, że nie jesteśmy sami…

Jestem stąd!
Kiedy pierwszego dnia wokół ośrodka w Węgierskiej Górce pojawiły się plenerowe prezentacje miejscowości, z których przyjechali, zrobiło się tak pięknie i barwnie, że przechodnie uznali ich za grupę ze szkoły plastycznej. – Niestety, deszcz po południu zmył wszystko – śmieje się Grzegorz Putko, z fundacją związany od początku, obecnie studiujący na Uniwersytecie Gdańskim dwa kierunki: ekonomię oraz finanse i rachunkowość. Piątki na egzaminach doskonale godzi z pracą w gdańskim Centrum Wolontariatu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama