Nowy numer 3/2021 Archiwum

Ratownicy pamięci

Ostatnio modne były ataki na Instytut Pamięci Narodowej. Oberwało mu się za to, że rzekomo zajmuje się tylko nieszczęsnymi tajnymi współpracownikami, zamiast funkcjonariuszami SB, którzy ich łamali. Czyżby?

A setki ujawnionych przez IPN nazwisk i fotografii oficerów SB? A setki wystaw, naukowych konferencji, świetnych książek wydanych przez IPN na temat dziejów najnowszych? A odkłamujące historię broszury dla nauczycieli?

Mniej więcej tak samo prawdziwe byłoby obciążenie IPN-u odpowiedzialnością za koklusz i gradobicie. Oskarżenia wobec Instytutu padały wskutek wzburzonych emocji po odwołaniu ingresu w Warszawie. Mam więc mimo wszystko nadzieję, że po przemyśleniu sprawy ich autorzy nie będą tych oskarżeń podtrzymywać. Bo właśnie dzięki IPN-owi, do spółki z Muzeum Powstania Warszawskiego, Polacy w dużej mierze odzyskali historyczną pamięć.

Skąd ta młodzież?
W zeszłym roku zobaczyliśmy w telewizji młodzież, która angażowała się w obchody poznańskiego Czerwca z 1956 roku. W 2004 r. młodzi niezwykle mocno przeżyli 60. rocznicę powstania warszawskiego. Zdumieni patrzeli na zdjęcia młodziutkich powstańców, swoich rówieśników. Wzruszali się ich losem i poczuli z nimi jakąś więź, jakąś wspólnotę narodowych doświadczeń. Poruszającą płytę o bohaterach powstania wydał zespół Lao Che, grający ostrą punkową muzykę.

Zauważyli państwo, że coś się w Polsce pod tym względem zmieniło? Wyobrażacie sobie takie reakcje młodzieży dziesięć, a nawet pięć lat temu? Nie, wtedy obchody rocznic nie wywoływały większego poruszenia. Bo niby co miało wzruszyć ludzi: widok kilku sztywnych panów składających wieńce? Nawet jeśli w telewizji szły wtedy dobre filmy dokumentalne, to zaraz na antenie pojawiali się też komentatorzy sugerujący, że rozsądni ludzie powinni sobie całe to świętowanie odpuścić. Bo wszystkie nasze narodowe zrywy były błędem i niepotrzebną daniną krwi. Bo Polacy to naród cierpiętników. I że najlepiej wybrać przyszłość, zamiast wiecznie grzebać się w tej ciężkiej, nieznośnej polskiej martyrologii. Taka panowała wtedy w mediach atmosfera. I te poglądy się udzielały, promieniowały na nas wszystkich.

Dlaczego więc młode pokolenie Polaków nagle, w ciągu kilku ostatnich lat, przekonało się, że z bohaterskiej postawy przodków można być dumnym?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama