Nowy numer 2/2021 Archiwum

Moim zdaniem

Wertuję podręczniki teologii moralnej i dokumenty kościelne w poszukiwaniu wskazówek, jak w świetle wiary ocenić „przypadek Ashley”.

Trudno znaleźć, bo na taki upiorny pomysł chyba nikt wcześniej nie wpadł. Zdrową fizycznie, chociaż ciężko upośledzoną umysłowo dziewczynę okaleczono, aby łatwiej było nią się opiekować. „Osoby, których sprawność życiowa jest ograniczona lub osłabiona, domagają się szczególnego szacunku.

Chorzy lub upośledzeni powinni być wspierani, by mogli prowadzić, w takiej mierze, w jakiej to możliwe, normalne życie” – czytam w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 2276). Nie ma tu mowy o okaleczaniu, by chorym lub ich opiekunom było łatwiej.

Ograniczenie fizycznego rozwoju dziecka nie może być rozwiązaniem ułatwiającym opiekę nad osobami niepełnosprawnymi. Rodzice Ashley wpadli na ten pomysł, gdy dziewczynka miała 6 lat. Inni tę metodę będą mogli zastosować wcześniej, np. wkrótce po urodzeniu dziecka.

Kilkukilogramowym niemowlęciem jeszcze łatwiej się opiekować. Nie jest usprawiedliwieniem wyjaśnienie, że zastosowana „terapia” ma ograniczyć cierpienia, jakie w przyszłości mogą dotknąć dziewczynkę. Takich samych argumentów używają zwolennicy eutanazji. Oni także chcą ograniczenia cierpienia nieuleczalnie chorego człowieka, dlatego go zabijają.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama