Nowy numer 44/2020 Archiwum

Rozgrzeszenie i terapia

Do księdza czy do psychologa? Nie zawsze wiemy, gdzie szukać pomocy, gdy „coś nie tak” na duszy. Tymczasem współpraca z jednym i drugim bywa konieczna w poszukiwaniu równowagi psychicznej i duchowej.

Konfesjonał i gabinet psychologiczny są świadkami ludzkich zmagań z własną słabością, ciężkimi doświadczeniami, zranieniami. Ale też małych i większych zwycięstw nad tym, co wydawało się przerastać ludzką wytrzymałość. W pierwszym działa przede wszystkim łaska, w drugim – natura. Co zrobić, kiedy nie można wszystkiego „załatwić” ze spowiednikiem lub z psychologiem?

Nieporozumienia
Marta przez wiele lat angażowała się w życie religijne i jedną z działających przy parafii wspólnot. Różne wydarzenia spowodowały jednak, że stopniowo zaczęła odchodzić od życia sakramentalnego. Pojawiły się problemy emocjonalne, mające podłoże religijne: nadmierne obwinianie siebie i strach przed karą Bożą.

Trafiła w końcu do psychologa, który doradził, aby unikała przez jakiś czas kościoła, bo każda wizyta w nim pogłębia w niej tylko stany lękowe i wpływa na produkcję strasznych obrazów w umyśle. Posłuchała.

Piotr od dłuższego czasu wzbudzał podejrzliwość wśród znajomych. Dostrzegli w jego zachowaniu dziwne zmiany: reakcje i słowa były coraz mniej kontrolowane i zgodne z jego charakterem. Doszedł do takiego stanu, że postanowili działać: wysłali go do egzorcysty. Ten szybko rozeznał, że o żadnym opętaniu nie ma mowy, a Piotr pilnie potrzebuje psychiatry. Zbyt pochopne zdemonizowanie problemu pogłębiło jednak chorobę chłopaka.

W pierwszym przypadku sprawy zaszły na tyle daleko, że prowadzenie przez psychologa wydawało się dobrym rozwiązaniem. Niestety, psycholog przekroczył swoje kompetencje, ingerując w system wartości, który był ważny dla dziewczyny.

Ojciec Jacek Prusak, jezuita i psychoterapeuta, uważa, że jeśli psycholog widzi, iż poczucie winy pacjenta wynika z konfliktu wartości na tle religijnym, to powinien raczej zaproponować rozmowę z księdzem, a nie „zwalniać” ze słusznych, lub nie, wyrzutów sumienia i sugerować, że to religia jest przyczyną zaburzeń. W przypadku Piotra zapewne kierowani dobrą wolą przyjaciele wykazali brak zaufania do naturalnych środków. Na szczęście egzorcysta stwierdził w porę, że to przypadek poza jego kompetencjami.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także