Nowy numer 24/2018 Archiwum

Przebranie za ucznia

U progu nowego roku szkolnego wrócił temat szkolnych mundurków. Dla jednych są symbolem ładu i dyscypliny. Dla innych to ograniczenie wolności.

Uczniowie wielu szkół już w zeszłym roku proponowali swoim dyrektorom, żeby wprowadzić mundurki. Inni obawiają się, że obowiązujący, jednolity strój przyćmi ich indywidualność.

Samowychowanie i moda
Projektantka mody Ilona Kanclerz żałuje, że w jej szkole nie nosiło się mundurków: – To jeszcze jeden wysiłek, który młodzież powinna włożyć w samowychowanie. Jestem zażenowana, kiedy widzę w szkołach nagie dziewczęce piersi, pupy wylewające się z dżinsów. Przyznaje, że jej syn, rozpoczynający naukę w jednym z warszawskich liceów, nie będzie nosił mundurka.

A chętnie widziałaby go w przepisowym stroju słynnych Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych, czyli granatowym garniturze, białej lub błękitnej koszuli. – Mundurki mogą mieć różne kolory, które będą odróżniać poszczególne typy szkół – dodaje. Opinie są podzielone. Ci którzy pracowali w rozmaitych służbowych uniformach, np. ekspedientki, kelnerki, nie lubią ujednolicenia swojego wyglądu. Z taką unifikacją kojarzy im się też szkolny mundurek. – Kiedyś pracowałam w barze, w kuchennym uniformie – mówi Barbara Błaż, debiutująca w roli projektantki. – Z czasem człowiek zaczynał nienawidzić takie przebranie.

Duma i uprzedzenie
Mundurki mają zrównać uczniów. Nikt nie będzie się wyróżniał markową koszulką czy bluzą. Gabriela Pardubicka, nauczycielka w I gimnazjum w Rydułtowach, uważa, że to sposób na walkę z brakiem poczucia dobrego smaku u uczniów: – Przed wakacjami ich stroje robią wrażenie, jakby wybierali się na plażę. Negliż u coraz częściej otyłej młodzieży bywa niesmaczny. Niektórzy preferują stroje raperskie. To wszystko sporo kosztuje i jest powodem, że jedni są przez drugich dyskryminowani. – Biedę czy bogactwo ucznia łatwo rozpoznać po butach albo spodniach – kontrargumentuje Barbara Błaż.

Mundurki, także według opinii samych uczniów, pozytywnie wpływają na wizerunek szkoły – uczniowie stają się rozpoznawalni, utożsamiają się z jej tradycją. Bartek Kamola z I LO im. księcia Adama Czartoryskiego w Puławach, pomysłodawca noszenia „firmowych” granatowych kamizelek z białą lamówką i logo liceum, podkreśla, że to chlubna identyfikacja z ogólniakiem: – Starsi ludzie zagadują nas na ulicy, mówią, że też chodzili do tej szkoły, że są z tego dumni.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama