Nowy numer 44/2020 Archiwum

Seksualna rewolucja w głowach

Grozi nam seksualna rewolucja w szkołach – alarmuje ogólnopolski dziennik. Dlaczego? Bo uczniowie będą poznawać metody naturalnego planowania rodziny.

Nie jestem od tego, by zapewniać nastolatkom bezpieczny seks – wyjaśnia prof. Bogdan Chazan, któremu powierzono przewodnictwo reaktywowanego w połowie czerwca Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania Rodziny. Reaktywacja Zespołu odbyła się w atmosferze medialnej awantury. I powtarzania przez dziennikarzy kompletnych bzdur.

Coś, czego nie ma
Gazeta, która rozpętała nagonkę na odradzający się Zespół, poinformowała, że „naturalne metody antykoncepcji będą promowane wśród uczniów”. Dokładnie to samo bezsensowne sformułowanie znalazło się także w konkurencyjnych pismach, w radiu, w telewizji. Nic dziwnego, że prof. Chazan wśród zadań, jakie stawia przed sobą, umieścił... szkolenie dziennikarzy: – Zamierzam przede wszy- stkim poprosić dziennikarzy, aby nie manipulowali czytelnikami i nie przekazywali nieprawdziwych informacji. By nie tworzyli zbitek pojęciowych jak naturalna antykoncepcja. To tak, jakby ktoś mówił o naturalnej metodzie zapładniania in vitro. Dziennikarze mimo woli potwierdzili swą niewiedzę. Na przykład Informacyjna Agencja Radiowa utożsamiła naturalne metody planowania rodziny wyłącznie z „kalendarzykiem małżeńskim” i doniosła, że stosuje go zaledwie 3 procent Polaków, a nastolatki „nie zaryzykowałyby antykoncepcji według kalendarzyka małżeńskiego”.

Biologiczny problem
Być może naturalne metody planowania rodziny uczniowie będą poznawać podczas lekcji biologii. Według negatywnie nastawionych do samej idei dziennikarzy, to niedopuszczalne. „Wprowadzenie metody promowanej przez zespół Chazana do programu biologii spowoduje, że młodzież, niezależnie od chęci i zainteresowań, będzie musiała się jej uczyć. Dla niektórych będzie to jedyna wiedza z tego zakresu” – przestrzegają dziennikarki jednej z gazet.

Nie przyjmują argumentacji wiceministra zdrowia Bolesława Piechy, który, zapewniając, iż w szkołach będzie się mówić również o antykoncepcji, wyjaśnia: – Nie możemy spychać metod naturalnych na margines lub prezentować ich pod hasłem „ciemnogród”... Chcemy dotrzeć do ludzi młodych, żeby nie budowali swojego życia na wizji hedonistycznej, w którą jest wpisana chemia, nie troszcząc się o odpowiedzialność i samoświadomość. A członek reaktywowanego Zespołu Dariusz Kłeczek zwraca uwagę, że Światowa Organizacja Zdrowia zaleca nauczanie naturalnych metod planowania rodziny zarówno dorosłych, jak i młodzież.

Dlaczego promować?
Wbrew temu, co podają media, Krajowy Zespół Promocji Naturalnego Planowania Rodziny nie powstał w roku 2001, ale znacznie wcześniej – w roku 1993. W jednym ze sprawozdań za rok 1997 rząd przyznaje, że Zespół „nie miał możliwości pełnego działania z powodu braku wsparcia i zainteresowania ze strony władz resortu”. W 2002 r. został zawieszony, bo, jak przypomniała jedna z gazet... „nie uwzględniał innych niż naturalne metod planowania rodziny”. Widać wyraźnie, że zrozumienie potrzeby promocji naturalnego planowania rodziny przez państwo nigdy nie było powszechne. Tymczasem wyjaśnienie, dlaczego państwo powinno to robić, jest bardzo proste.

Prof. Chazan wskazuje, że środki antykoncepcyjne mają wielu bogatych promotorów, którzy nie szczędzą wydatków na ich upowszechnianie oraz reklamowanie i dodaje w jednym z wywiadów: – Kobiety czy pary, które interesują się naturalnymi metodami, takiego sponsoringu nie mają... Nie wszystkie pary są zainteresowane antykoncepcją. Im też się coś należy. Zdaniem prof. Chazana, ci, którzy chcą zastosować metody naturalne, mają takie samo prawo do „instrukcji” jak stosujący antykoncepcję.

Jak nie wiadomo, o co chodzi...
Znany publicysta Rafał A. Ziemkiewicz zwrócił uwagę, że atakowanie naturalnych metod planowania rodziny w czasach, gdy wszystko, co naturalne jest modne i promowane, to, łagodnie mówiąc, niekonsekwencja. Pewnie do tej mody na naturalność chciał się odwołać wiceminister Piecha, który promowanie naturalnego planowania rodziny nazwał działaniem ekologicznym.

Prof. Chazan mówi jasno, że nie jest od tego, żeby zapewniać nastolatkom bezpieczny seks. Jednak skuteczna działalność jego Zespołu może skomplikować życie tym, którzy właśnie na takim zapewnianiu bezpiecznego seksu zarabiają ogromne pieniądze. Gdyby na promowaniu naturalnych metod planowania rodziny można było zrobić interes, z pewnością nie byłoby wokół niego negatywnej medialnej wrzawy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama