GN 43/2020 Archiwum

Bałkańskie Monako?

Czarnogórcy zerwali federację z Serbami i samodzielnie będą budować przyszłość. Co wnoszą do Europy?

Mały naród, żyjący w jednym z najpiękniejszych górskich regionów Europy, przez wieki chronił swą tożsamość. Czarnogórców łączy z Serbami prawie wszystko – język, cyrylica używana w alfabecie, wreszcie prawosławie. Dzieli ich historia i właściwe wszystkim góralom przekonanie, że każdą rzecz potrafią zrobić lepiej.

W górskiej twierdzy
Od czasu bitwy na Kosowym Polu (1389 r.), gdy wszystkie inne państwa południowych Słowian zostały podbite przez Turków, jedna Czarnogóra nigdy się nie poddała. To wówczas powstał mit bałkańskiej Sparty, gdzie schronili się ostatni chrześcijanie, którzy giną w boju, ale nigdy się nie poddają.

Przez stulecia Czarnogórcami z twierdzy w Cetinje rządziła dynastia Njegoszów, łącząc panowanie doczesne i religijne. Każdy władyka do połowy XIX w. był bowiem także głową lokalnego Kościoła prawosławnego. Do XX wieku było to społeczeństwo składające się z góralskich plemion, zorganizowanych w rodzinne klany, tzw. zadrugi. Czarnogórcy słynęli na całych Bałkanach jako znakomici żołnierze. Przy każdej okazji wspierali Serbów w ich walce o wolność przeciwko imperium otomańskiemu. Świat docenił ich wysiłki i w 1878 r., na kongresie berlińskim, Czarnogóra została uznana za niepodległe państwo. Dopiero w listopadzie 1918 r. weszła w skład wspólnego królestwa południowych Słowian, które w 1929 r. przyjęło nazwę Jugosławii.

Nie tylko żołnierze
To małe społeczeństwo złożyło w obu wojnach światowych gigantyczną ofiarę. Podczas pierwszej wojny światowej Czarnogórcy solidarnie stanęli po stronie Serbów, gdy ruszyła na nich wielokrotnie silniejsza armia Austro-Węgier. Zimą 1915 r. osłaniali odwrót pobitej armii serbskiej. W straszliwym mrozie i śniegu szli kilka tygodni przez dzikie, opustoszałe góry, aż dotarli do Adriatyku, skąd ewakuowali ich alianci. W czasie II wojny światowej stanowili trzon wielu oddziałów partyzanckich. Czarnogórzec, Milovan Djilas był jednym z najbardziej znanych komunistycznych dowódców i liderów nowej Jugosławii. Później krytykował marszałka Tito i trafił do więzienia. Natomiast jego książka „Nowa klasa”, analizująca rolę komunistycznej nomenklatury, stała się jednym z najważniejszych tekstów politycznych epoki zimnej wojny. Zadziwiające, jak w niepiśmiennym narodzie – na początku XX wieku ok. 70 proc. Czarnogórców było analfabetami – wyrastały niezwykłe talenty literackie. Vuk Kardžić był kodyfikatorem serbskiej gramatyki, a książę Piotr II Petrović – Njegosza wybitnym poetą romantycznym. Inny Czarnogórzec, Miodrag Bulatović swymi powieściami o codzienności społeczności plemiennej, żyjącej jakby poza czasem, zdobywał w latach 70. poprzedniego stulecia rozgłos na całym świecie. Nigdy nie brakowało tam także znakomitych sportowców, zwłaszcza piłkarzy i koszykarzy, dość przypomnieć gwiazdę Realu Madryt, Predraga Mijatovića.
 

Więcej w "papierowym" wydaniu Gościa Niedzielnego
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się