Nowy numer 27/2022 Archiwum

Radość z Boga

Uroczystość dzisiejsza jest inna niż wszystkie pozostałe święta roku liturgicznego.

J 16, 12-15

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

Czytaj Pismo Święte w serwisie gosc.pl: biblia.gosc.pl

 

1. W Boże Narodzenie czy w Wielkanoc czcimy wydarzenia, które przyniosły nam zbawienie. Można powiedzieć, że patrzymy na Boga w działaniu, w historii. Dostrzegamy Jego przybliżanie się do nas. W uroczystość Trójcy Świętej czcimy Boga samego. Cieszymy się tym, że jest. I jaki jest. Siadamy jak Maria u stóp Jezusa, zasłuchana, zapatrzona w Mistrza. I radujemy się Jego istnieniem, cieszymy się Jego istotą, którą jest miłość Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ta miłość wylewa się na świat, obejmuje także mnie. Czy jednak prawda o Bogu jest rzeczywiście powodem naszej radości? Pyta o to prowokująco w jednej z homilii Benedykt XVI. I odpowiada: nie jest to wcale takie oczywiste.

2. Dlaczego odrzucamy Boga? Bo lękamy się spojrzenia Boga na nas – odpowiada papież emeryt. „To spojrzenie jawi się nam jako zagrożenie – nie chcemy być widziani, chcemy być wyłącznie sami. Mówi to już historia Adama: Adam traktuje Boga jako konkurenta, swoje życie chce zawdzięczać tylko sobie, ukrywa się przed Bogiem »wśród drzew ogrodu« (Rdz 3,8). Dlatego też Sartre twierdził: Boga trzeba odrzucić, nawet wtedy gdyby istniał, gdyż idea Boga sprzeciwia się wolności i wielkości człowieka”. Czy jednak świat bez Boga staje się piękniejszy, lepszy, bardziej ludzki? Spojrzenie Boga przeraża tylko wtedy, gdy traktuje się Go jako wiecznego satrapę, jako „samotnika” zazdrośnie strzegącego swych darów. Prawdziwym obliczem Boga jest jednak oblicze Jezusa, który nas zna, który za nas cierpiał i umierając, przebaczył swoim wrogom. Bóg jest miłością. O tym mówi nam dzisiejsze święto. Bóg jest miłością Osób, które są w nieustannym rytmie dawania i przyjmowania. Miłość nie zniewala, ale wyzwala przez zjednoczenie.

3. Ewangelia dzisiejsza mówi o działaniu Ducha Świętego, który jest Duchem Prawdy. On wciąż prowadzi Kościół i człowieka do prawdy. Dzięki Jego działaniu odkrywamy tajemnicę Boga. W tym krótkim fragmencie mowa jest także o Ojcu i o Synu. Zauważmy, że Duch nie mówi od siebie, ale „powie wszystko, co usłyszy”. Duch bierze od Syna. A to, co ma Syn, pochodzi od Ojca. Brzmi to na pozór jak czysta spekulacja, która nie przekłada się na życie. A jednak tak nie jest. Klucz do tajemnicy Kościoła i człowieka jest w Trójcy Świętej. Kościół nie ma brać z tego, co nasze, ale ma brać z Niego, z Boga. Kościół jest kuszony, także dziś, wizją odnawiania siebie przez wsłuchiwanie się w siebie samego. Podobnej pokusy doświadcza pojedynczy człowiek. Jeśli jednak chcemy zawdzięczać wszystko tylko sobie, to – jako Kościół i jako jednostki – przegrywamy. Jeśli otwieramy się na to, co Jego, jeśli chcemy brać od Niego, idziemy w stronę Prawdy, która jest zawsze większa niż nasze pomysły. Zaczynamy naprawdę żyć.

Ewangelię z komentarzem znajdziesz również na naszym kanale SPOTIFY. Obserwuj, by niczego nie przegapić.

Znajdziesz nas także w Podcastach Google

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama