Nowy numer 47/2020 Archiwum

Naukowy ekspres

Władze Ekwadoru, do którego należy archipelag Galapagos, wprowadziły obowiązek rozpylania na jednostkach pływających środków owadobójczych, zanim te zbliżą się do któregoś z portów na wyspach.

A wszystko przez komary z gatunku Culex quinquefasciatus, które mogą być groźne dla odizolowanej przez tysiące lat przyrody. Wyspy Galapagos rozsławił Karol Darwin. Znalazł tutaj zwierzęta i rośliny, które nie występowały nigdzie indziej na świecie.

Był to wynik ewolucji w obrębie bardzo małego ekosystemu. Szybko zwiększający się ruch turystyczny zwiększa ryzyko wprowadzenia się na wyspę gatunków, które załamią występującą tam równowagę.

Dlaczego władze boją się akurat komarów? Bo one właśnie wywołały katastrofę wiele lat temu na Hawajach. Komary przenoszą groźne dla ptaków choroby. Gdy zaczną padać ptaki (na zdjęciu samiec fregaty wspaniałej w okresie godowym), zachwianiu ulegnie cały ekosystem archipelagu.

Ryzyko takiego scenariusza jest coraz większe, bo co roku ilość turystów zwiększa się o ok. 15 proc. Komary tymczasem na wyspę mogą dostać się na pokładzie statków, a nawet samolotów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się