Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nocny jeździec

Za niedługo pora dnia czy warunki atmosferyczne nie będą miały wpływu na widoczność na drodze. Producenci drogich samochodów i motocykli montują system "widzenia w nocy".

Noc, siąpi deszcz, brak pobocza. Kierowca jadący samochodem (czy motocyklem) ma niewielkie szanse na zauważenie przechodnia idącego jezdnią. Te spadają praktycznie do zera, gdy z naprzeciwka jedzie samochód, dodatkowo oślepiając światłami. Za niedługo tak niesprzyjające warunki nie będą miały żadnego znaczenia. Bo kierowcy pomoże system kamer na podczerwień.

Samochody już mają
Pierwszym producentem, który montował system „widzenia w nocy”, był Mercedes (w modelach klasy S). W charakterystycznej atrapie (tzw. grillu) zainstalowana była bardzo jasna kamera. Rejestrowała światło widzialne i tzw. bliską podczerwień, a komputer pokładowy obraz w odpowiedni sposób „wzmacniał”. W efekcie po włączeniu systemu zamiast prędkościomierza na desce rozdzielczej samochodu pojawiał się obraz tego, co znajduje się przed samochodem. Zupełnie inną technologię do swojego systemu wykorzystało BMW.

W samochodach serii 5, 6 i 7 montowane są w dwóch lusterkach bocznych kamery na daleką podczerwień, z których obraz przekazywany jest bezpośrednio do komputera pokładowego w samochodzie. Kamery nie rejestrują światła widzialnego, tylko ciepło. Na ekranie samochodowego wyświetlacza w odcieniach szarości pojawia się więc to, co jest źródłem ciepła, to, co jest cieplejsze od swojego otoczenia.

A więc ludzie, zwierzęta, ale także samochody (silnik jest źródłem ciepła). System „widzi” w nocy z odległości 300 metrów. Im szybciej jedzie samochód, tym bardziej przybliżany jest obraz. Przy manewrowaniu (skręcanie, zawracanie) kamery automatycznie też są skręcane. A wszystko po to, by kierowca widział obiekty dużo wcześniej, niż padnie na nie światło reflektorów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się