Nowy numer 48/2020 Archiwum

Praca pod ochroną

Kilka tygodni temu wypłacono pierwszą emeryturę pomostową. Hutnik z Chorzowa będzie dostawał miesięcznie 3 tys. złotych. Jak stworzono listę zawodów uprawnionych do pomostówek?

Lista uprawnionych do pomostówek powstała nie w gabinetach politycznych, tylko w laboratoriach naukowych. Konkretnie w laboratoriach Centralnego Instytutu Ochrony Pracy (CIOP) w Warszawie. To jedyna w naszej części Europy tak nowoczesna placówka badawcza. Jedna z nielicznych na całym kontynencie. Pełną listę zawodów uprawnionych do otrzymywania emerytur pomostowych i zasady ich przyznawania publikujemy w tym numerze „Gościa” na stronach 45–48.

Lepiej zapobiegać
Człowiek, który w lutym tego roku dostał pierwszą w Polsce emeryturę pomostową, był zatrudniony przy obsłudze wielkich pieców stalowniczych. Jego praca została przez pracowników CIOP uznana za szkodliwą. Dlaczego? Z powodu bardzo wysokiej temperatury, w jakiej hutnik spędził ostatnie 25 lat pracy. Jaka jest najbardziej szkodliwa praca w Polsce? – pytam szefową CIOP, prof. Danutę Koradecką. – W sensie obciążenia psychofizycznego to kontroler ruchu lotniczego. A fizycznie na przykład spawacz w podwójnych dnach statków, ale także hutnik przy piecach czy górnik na przodku – tłumaczy. W Instytucie, którym Pani kieruje, bada się szkodliwość różnych czynników, ile ich w sumie jest? – bardzo dużo. Tylko czynników chemicznych na liście jest 550. Do tego hałas, infradźwięki, ultradźwięki, temperatura, wilgotność, oświetlenie, promieniowanie laserowe, zagrożenia elektryczne, obciążenia psychospołeczne, stres… można długo wymieniać – mówi prof. Koradecka.

Do Instytutu Ochrony Pracy pojechaliśmy zobaczyć, jak takie badania robi się w praktyce.
Szkodliwe warunki pracy w Polsce dotyczą bardzo dużej liczby pracujących. To czynniki chemiczne, zagrożenia rakotwórcze, pyły, hałas, wibracja, promieniowanie różnego typu czy duże obciążenia fizyczne. W porównaniu z krajami dawnej 15, czyli „starych” krajów Unii Europejskiej, te warunki są znacząco gorsze. Dlaczego? Problemem mogą być pieniądze, ale bardzo często jest nim też nastawienie. Wielu osobom bardziej zależy na dodatku do pensji za szkodliwe warunki pracy czy przywilejach emerytalnych niż na własnym zdrowiu. – Ludzi generalnie nie interesuje to, co będzie się z nimi działo, gdy ich zdrowie zostanie zrujnowane. Nie myślą o tym, że wypadną z rynku pracy, że będą mniej wartościowi, że nie będą już w stanie utrzymać siebie i rodziny, nawet jak dostaną jakąś rentę. To dość typowe zachowanie w ubogich społeczeństwach – mówi prof. Koradecka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się