Nowy numer 47/2020 Archiwum

Z dorosłego w dziecko

Turritopsis dohrnii to niezwykłe stworzenie. Dorosły osobnik w chwili stresu potrafi zamienić się w dziecko. W ten sposób staje się… nieśmiertelny. Aha, mowa o meduzie.

Samoodmładzająca się meduza żyje w Morzu Śródziemnym. Znana jest naukowcom od ponad 100 lat, ale dopiero niedawno wyszło na jaw, że… potrafi się odmładzać. Badaniami tego mechanizmu zajmują się m.in. naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii w USA. Dotychczas nie odkryli, jak to działa.

Wszystkiemu winien kryzys
Życie meduzy jest do bólu poukładane i przewidywalne. Choć potrafi pływać aktywnie, przez większą część życia poddaje się morskim prądom. Najpierw jest pływającym swobodnie jajkiem, później tzw. planulą, czyli… osiadłą na dnie galaretą i w końcu polipem. Ten ostatni… w zasadzie przypomina roślinę, choć jest zwierzęciem, które prowadzi osiadły tryb życia. Dorosła meduza – w zależności od gatunku – może mieć kilka milimetrów albo wiele centymetrów wielkości. Każda ma 24 oczy, a kontakt z niektórymi może być bolesny. Jak długo żyją meduzy? Różnie. Niektóre kilka godzin, niektóre kilka miesięcy. A jeszcze inne… być może nie umierają nigdy. To przypadek wspomnianej już Turritopsis dohrnii. Gdy w jej środowisku nie dzieje się nic niepokojącego, Turritopsis przechodzi zwykły – dla meduz – cykl życiowy. Ze śmiercią na samym jego końcu włącznie. Te „ustalone” zasady stają się jednak nieważne z chwilą zagrożenia czy stresu, spowodowanego przez zanieczyszczenie środowiska, brak pokarmu lub ciężkie uszkodzenie ciała. Gdy życie przeważającej większości ziemskich organizmów chyliłoby się ku końcowi, z organizmem Turritopsis dohrnii dzieje się coś niesamowitego. On zamiast umierać – młodnieje.

Reset meduzy
Stare komórki ciała w odpowiedzi na stres zamieniają się w młode, a sama meduza – ni z tego, ni z owego – z powrotem wraca do stadium galaretowatej młodości, czyli staje się planulą. Następnie zamienia się w polipa, po to, by za chwilę stać się… młodą meduzą. Jej życie zaczyna liczyć się od początku, tak jak gdyby nic wcześniej się nie stało. Reinkarnacja meduzy – jak to możliwe? Nie wiadomo. W krótkim czasie zamiany „dorosłego w dziecko” dokładnie wszystkie komórki meduzy zamieniają się w formę zarodkową. Z jednej, tej samej może powstać gameta, komórka nerwowa czy parzydełkowa. Może powstać wszystko. Naukowcy studzą emocje. To, że meduza potrafi „cofnąć się w czasie”, nie znaczy, że zrobione z niej kremy będą niwelowały zmarszczki pod oczami, a tabletki umożliwiały powrót w czasy dzieciństwa. Oczywiście badaczy niezmiernie interesuje mechanizm, który nigdy wcześniej nie był obserwowany. Po co? Może udałoby się nauczyć komórki nowotworowe sztuczki „cofania w czasie”? Może wtedy łatwiej byłoby walczyć z rakiem?

Pasażerowie na gapę
Okazuje się, że niepozorne meduzy są jednymi z najszybciej rozprzestrzeniających się zwierząt na świecie. Badacze z Pensylwanii złapali meduzy tego samego gatunku u wybrzeży Japonii, Hiszpanii, Florydy i Panamy. Po badaniach DNA okazało się, że mają one praktycznie ten sam kod genetyczny. Dlaczego tak się dzieje? Gdy z polipa „powstają” meduzy (to tzw. proces strobilizacji), każda z nich (a mogą być ich setki) ma dokładnie to samo DNA. Uważa się, że młode meduzy (tzw. efyry) przewożone są „na gapę” w zbiornikach balastowych statków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się