Magdalena Dobrzyniak: Jaki Kościół zostawił nam Franciszek?
kard. Kazimierz Nycz: Franciszek robił wszystko, by trafiać z Ewangelią do człowieka współczesnego. Szukał sposobów na to, jak ją głosić z mądrą otwartością na trudne problemy współczesności. Wiemy dobrze, że miał oponentów, budził kontrowersje. Jednak był papieżem wiernym doktrynie Kościoła, a zarazem bardzo odważnym. O wielu sprawach mówił w sposób, który nie podobał się światu, np. na temat migrantów czy wojny w Ukrainie. On te sprawy ustawiał w świetle Ewangelii, a to nie zawsze się podobało. Był papieżem ewangelicznym, co się ujawniało zwłaszcza w jego stosunku do ludzi wykluczonych, ubogich, prześladowanych. Upominał się o nich w imię Ewangelii, pokazywał, że Kościół nie może milczeć, gdy ludziom dzieje się krzywda, i budził nasze sumienia, bo myślę, że wielu polityków, a nawet ludzi Kościoła przemilcza kwestie drażliwe w imię poprawności politycznej albo zmienia poglądy z powodu doraźnych korzyści i wygody. Papież szedł z Ewangelią na peryferia, nie tylko te dosłowne peryferia nędzy, ale także na te obrzeża, które są skutkiem postępującej sekularyzacji. Zależało mu na tym, by nikt nie został bez Ewangelii głoszonej i przepowiadanej do końca, i w tym sensie szedł dalej niż poprzedni papieże wskazujący potrzebę nowej ewangelizacji. To zresztą powinno budzić w nas refleksję, czy nie za mało jako Kościół go naśladowaliśmy w upominaniu się o to, co w Ewangelii jest niepodważalne. Rozumiem, gdy krytyczne oceny czy wątpliwości wobec słów czy postaw Franciszka wynikają z autentycznej troski o Kościół. Ludzie często jednak oceniają ten pontyfikat według tego, czy jego poglądy były zgodne z ich poglądami, czy nie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








