Nowy numer 3/2021 Archiwum

Na rozbiegu

Skok narciarza można podzielić na cztery fazy. Pierwsza to tzw. najazd, czyli inaczej zjazd narciarza z rozbiegu.

To tutaj skoczek nabiera prędkości. Aby była ona jak największa, zawodnik ubrany jest w strój zapewniający mu aerodynamiczne (opływowe) kształty i przyjmuje dla złagodzenia oporu powietrza pozycję „w kucki”. Ale nie tylko pozycja czy strój narciarza są tutaj ważne.

Także opory tarcia nart o podłoże. Im mniejsze, tym większa prędkość na progu. Eliminowaniem oporów ruchu nart zajmuje się nie skoczek, ale ekipa ludzi pracujących na jego sukces. Oni wybierają narty i smary, którymi pokrywa się je od spodu.

Tarcie na styku narta–śnieg zależy także od pogody. Do pogody dobiera się także smary. A jest o co walczyć. Specjaliści od fizyki sportu twierdzą, że zwiększenie na progu prędkości skoczka zaledwie o 1 km/h może wydłużyć jego skok aż o 10 metrów.

Dlatego też wielu skoczków ćwiczy odpowiednią pozycję w tunelach aerodynamicznych, narty produkuje się z wykorzystaniem technologii kosmicznych, a gogle i kaski testuje jak samochody wyścigowe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się