Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kura w barze traci poczucie czasu.

To zdjęcie nadesłała nam nasza Czytelniczka, pani Patrycja Zoremba. Ogłoszenie znalazła na przystanku autobusowym w Trzebini koło Żywca.

Proszę zwrócić uwagę na pomysłowość plakatu i otwarcie na różne warianty. Kury, kurczęta, brojlery można sprzedawać: przy kościele, przy remizie Ochotniczej Straży Pożarnej albo przy sklepie. Niepotrzebne skreślić.

Autorzy, mimo swej zapobiegliwości, nie przewidzieli jednak jeszcze jednej opcji, najbardziej, wydawałoby się, oczywistej.

Gdzie bowiem jest najlepsze miejsce do sprzedaży kur?

Obok baru! I to jest, najprawdopodobniej, przyczyna tego, że sprzedawcy mogą się spóźnić, o czym uprzejmie potencjalnych nabywców informują.

Jeśli bowiem przed planowaną akcją wstąpią do baru, wszystko może się zdarzyć. Na przykład to, że kury się spiją i zrobią karczemną awanturę.

A handlarze – zamiast sprzedawać, pójdą spać. Z kurami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama