Nowy numer 26/2022 Archiwum

Wróci, jak odszedł

Jak rozumieć biblijne opisy wniebowstąpienia Jezusa, wyjaśnia o. Anthony Giambrone OP.

Ks. Rafał Bogacki: Chrystus zmartwychwstał – takie jest wyznanie wiary pierwszych chrześcijan. Dlaczego zatem wstąpił do nieba?

O. Anthony Giambrone: Chrystus wstąpił do nieba, aby żyć wiecznie w jedności ze swoim Ojcem. Mamy tu do czynienia z inną sytuacją niż w przypadku Łazarza, młodzieńca z Nain czy córki Jaira, którzy zostali wskrzeszeni do życia, a potem znowu umarli. Chrystus zmartwychwstał i wstąpił do nieba, aby przejść z tego świata do innej rzeczywistości, w której żyje wiecznie ze swoim Ojcem.

W Ewangeliach Marka, Łukasza i Jana wyraźnie czytamy, że Jezus wszedł do chwały Ojca. Mateusz natomiast nie wspomina o wniebowstąpieniu. Dlaczego?

Taki jest zamysł redakcyjny Ewangelii Mateusza. Niektórzy komentatorzy tłumaczą go następująco: na początku swojego dzieła Mateusz przywołał Księgę Rodzaju, a w zakończeniu nawiązał do Drugiej Księgi Kronik, która jest ostatnią księgą w kanonie żydowskim. W słowach Chrystusa, skierowanych do uczniów przed wniebowstąpieniem: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28,18), możemy usłyszeć echo słów króla Cyrusa: „Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios (2 Krn 36,23). Ewangelista chce pokazać, że Pisma wypełniają się w osobie Jezusa i tak dopełnia się historia zbawienia. Ale pamiętajmy, że Jego ostatnie słowa zapisane w tej Ewangelii brzmią: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). To podkreślenie bardzo ważnej prawdy: Chrystus po zmartwychwstaniu nie przestaje być obecny w świecie.

W Ewangelii Łukasza czytamy, że przed wniebowstąpieniem Jezus wyprowadził uczniów w kierunku Betanii, czyli na Górę Oliwną. Dlaczego tam?

Myślę, że możemy zinterpretować to na dwa sposoby. Po pierwsze, widzimy tutaj nawiązanie do uroczystego wjazdu do Jerozolimy, który przypominamy w procesji Niedzieli Palmowej. Jezus przed śmiercią wszedł do ziemskiej Jerozolimy, natomiast w czasie wniebowstąpienia wkracza do niebieskiego Jeruzalem. Po drugie, w czasach Starego Testamentu Góra Oliwna miała znaczenie eschatologiczne, o czym mówi na przykład prorok Zachariasz. Chrystus wypełnił proroctwa, wjeżdżając do miasta jako król, a teraz tą samą drogą wkracza do nieba.

Jezus przed rozstaniem z uczniami udzielił im błogosławieństwa (Łk 24,50). Jak należy rozumieć ten gest?

Udzielając błogosławieństwa apostołom przed odejściem do nieba, Jezus ustanawia nowy Izrael – dwunastu apostołów to nawiązanie do dwunastu pokoleń Izraela. Można to błogosławieństwo porównać z wydarzeniem opisanym w Starym Testamencie, kiedy patriarcha Jakub na łożu śmierci udzielił błogosławieństwa swoim dwunastu synom. Można również ten gest Jezusa odczytywać jako nawiązanie do błogosławieństwa kapłańskiego. W Księdze Syracydesa czytamy, że arcykapłan Szymon po złożeniu ofiary w Dzień Przebłagania udziela błogosławieństwa ludowi. Podobnie Chrystus, po złożeniu doskonałej ofiary, udziela błogosławieństwa i w ten sposób przekazuje uczniom owoce swojej męki.

W Dziejach Apostolskich św. Łukasz relacjonuje ostatnie spotkanie Chrystusa z uczniami. Dlaczego wraca do wydarzenia, które opisał już w Ewangelii?

Być może chciał przypomnieć o wydarzeniu, które już opowiedział, aby podkreślić, że między życiem Jezusa i działaniem Kościoła, o którym mówią Dzieje Apostolskie, istnieje ciągłość. Trochę tak jak we współczesnych serialach – kolejny odcinek często rozpoczyna się od przypomnienia tego, co wydarzyło się w poprzednim. Zauważmy jednak, że Łukasz w Dziejach nie mówi dokładnie tego samego, o czym wspominał w Ewangelii. Komentatorzy dostrzegają tutaj nawet pewne problemy: na przykład czytając Ewangelię, można odnieść wrażenie, że wniebowstąpienie miało miejsce w dniu zmartwychwstania. W Dziejach Apostolskich Łukasz wyraźnie pisze, że było to 40 dni później.

Dlaczego Jezus wstąpił do nieba 40 dni po zmartwychwstaniu?

Jest to liczba, która często występuje w Biblii i oznacza ważny odcinek czasu, etap, w którym coś się dokonało. Możemy tutaj dostrzec ideę doskonałości, ale także nawiązanie do aktu założycielskiego nowego Izraela, podobnie jak w geście błogosławieństwa apostołów. Jezus stworzył nowy lud. Ta liczba przywołuje na myśl również pełnię Jego obecności i obfitość Jego darów.

Patrząc na postawę uczniów, możemy odnieść wrażenie, że nie zrozumieli oni nauki Jezusa. Ich pytanie o odnowienie królestwa Izraela, które przytacza św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, nie pasuje do tej sytuacji…

To pytanie świadczy o tym, że uczniowie potrzebują Ducha Świętego. Niezrozumienie to dosyć częsta postawa tych, których Jezus wybrał. Widzimy to wyraźnie na przykładzie św. Piotra. Przed męką był tak sparaliżowany strachem, że wyparł się znajomości z Jezusem. Natomiast w dniu Pięćdziesiątnicy odważnie przemawia do ludu i kapłanów. Dzięki Duchowi Świętemu następuje w jego życiu radykalna zmiana.

A jaka jest rola aniołów przy wniebowstąpieniu Jezusa?

Aniołowie pojawiają się w relacji św. Łukasza w Dziejach Apostolskich. Ich słowa: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” postrzegam jako rodzaj ironii. Uczniowie czekają na ziemskie królestwo, ale ich oczy są utkwione w niebie. Patrzą w górę, ale myślą o rzeczach przyziemnych. Aniołowie próbują wytłumaczyć, że ich oczekiwania są niezgodne z tym, czego chciał Jezus, i sprawić, aby ich nadzieja stała się nadprzyrodzona, skierowana ku górze.

Jaką lekcję możemy wyciągnąć dla siebie z tego ostatniego spotkania apostołów z Jezusem, opisanego przez Łukasza?

Przebieg tego spotkania pokazuje, że przemiana myślenia i spojrzenia to kwestia stale obecna zarówno w życiu pojedynczych chrześcijan, jak i całego Kościoła. Słowa aniołów to wskazówka, jak mamy żyć: wznosić myśli ku górze, a wzrok mieć utkwiony w ziemię. Możemy też wyciągnąć lekcję dotyczącą nadziei. Jezus obiecał, że powróci, a zanim się to stanie, przyśle Ducha Świętego. W Ewangelii Jana czytamy, że odchodząc do nieba, nie zostawia nas sierotami. Obecność Jezusa rozciąga się na wszystkie wieki, a Jego Duch wspiera nas we wszystkich naszych działaniach na tym świecie, aż do Jego powtórnego przyjścia.

Od 2000 lat czekamy na wypełnienie się tej obietnicy i możemy odczuwać pewne zmęczenie. W jaki sposób mamy oczekiwać?

W Nowym Testamencie znajdujemy wiele wskazówek. Święty Paweł mówi, że powinniśmy zachować spokój. Nasza sytuacja jest inna niż tych, którzy nie mają nadziei, bo wierzymy, że Jezus przyjdzie powtórnie. Ważne jest, aby znaleźć równowagę między oczekiwaniem a działaniem. Powtórne przyjście Jezusa jest możliwe nawet dzisiaj, więc musimy być na nie stale gotowi. Nie powinniśmy skupiać się tylko na działaniu. Potrzebujemy zarówno oczekiwania, dobrze rozumianej bierności, jak i działania. W dzisiejszym kontekście jest to szczególnie aktualne, gdy widzimy, że na świecie różne problemy się pogłębiają. Wiara mówi nam, że jedynym skutecznym rozwiązaniem tych wszystkich trudności jest przyjście Chrystusa i że nawet najbardziej dramatyczne wydarzenia możemy przeżywać jako przygotowanie na spotkanie z Nim.

W wielu tekstach Nowego Testamentu czytamy, że powtórne przyjście Chrystusa poprzedzone będzie pojawieniem się „znaków na niebie i ziemi”. Niektórzy widzą w aktualnej sytuacji znaki czasów ostatecznych. Mają rację?

To Bóg jest Panem czasu i naszego życia. Właściwa postawa chrześcijańska zakłada przyznanie Mu tej roli. Warto pamiętać także o tym, że św. Paweł zaleca zachowanie spokoju, kiedy pojawią się te „znaki na niebie i ziemi”. Jednocześnie słowa Jezusa o znakach poprzedzających Jego przyjście, takich jak trzęsienia ziemi czy wojny, odnoszą się do wszystkich podobnych wydarzeń w historii. Być może właśnie w takich sytuacjach jesteśmy szczególnie usposobieni do tego, by obudzić lub umocnić swoją wiarę. Jego przyjście jest pewne, a to wszystko, co przeżywamy, możemy traktować jako przygotowanie do życia w światłości, ale także jako możliwość stanięcia w każdej chwili przed sądem Boga. W tym sensie wydarzenia w świecie przypominają o tym, że warto unikać grzechu i żyć w łasce, a także o tym, że relacja z Bogiem jest najważniejsza. Warto być uważnym, czujnym, ale nie należy przypisywać nadmiernego znaczenia aktualnym dramatycznym wydarzeniom. Możemy nie zauważyć powtórnego przyjścia Chrystusa, ale jeśli szukaliśmy Go przez całe życie, na pewno Go rozpoznamy, a On rozpozna nas. •

Anthony Giambrone OP

doktor nauk biblijnych, wicedyrektor École Biblique et Archéologique Française w Jerozolimie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama