Nowy numer 25/2022 Archiwum

Zdewastowane dzieci

O charakterystyce ofiar i sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci oraz o skutkach, jakie wykorzystanie ma dla psychiki osób skrzywdzonych, mówią Justyna Kotowska i Hanna Elżanowska z Państwowej Komisji ds. Pedofilii.

Agnieszka Huf: Państwowa Komisja ds. Pedofilii działa już prawie dwa lata. W tym czasie przeanalizowała wiele spraw. Czy na tej podstawie da się wskazać obszary, w których dzieci są najsilniej narażone na nadużycia?

Justyna Kotowska: W literaturze przedmiotu to zjawisko porównane jest do góry lodowej – szacuje się, że ciemna liczba przypadków wykorzystania seksualnego dzieci może być kilkukrotnie wyższa od tej ujawnionej. Z naszych akt wynika, że sprawcy schwytani, którym wymierzono karę, to tylko wierzchołek góry lodowej, a skala zjawiska jest dużo szersza. Często powodem nieujawniania spraw jest ich bagatelizowanie – w aktach czytaliśmy niejednokrotnie, że składanie dziecku propozycji seksualnych czy klepanie go po pupie nie było identyfikowane jako coś złego przez ich najbliższe otoczenie. Dlatego nie ma rzetelnych danych epidemiologicznych, pozwalających porównać różne obszary i określić, gdzie sprawcy są najbardziej aktywni. Sprawę utrudnia fakt, że rośnie liczba czynów z użyciem nowych technologii, które umożliwiają wykorzystanie seksualne dziecka na odległość, co jest dla ofiary równie szkodliwe jak kontakt bezpośredni.

Hanna Elżanowska: Sprawcami najczęściej są mężczyźni – zdarzają się też oczywiście kobiety, ale to zjawisko jest trudniejsze do zbadania. To mogą być ojcowie, dziadkowie, nauczyciele, trenerzy – w 80 proc. przypadków to osoby znane dziecku, obdarzane przez nie zaufaniem. Badania prowadzone przed pandemią mówią, że co piąte dziecko w Europie stało się ofiarą wykorzystania. A covid pogorszył sprawę, bo dał rodzicom iluzoryczne przekonanie, że skoro dzieci spędzają czas w domu, to są bezpieczne. Tymczasem nieograniczony dostęp do zasobów sieciowych spowodował, że dzieci są narażone na przemoc w internecie, na kontakt z treściami pedofilnymi i szerokopasmowy dostęp potencjalnych sprawców do dzieci. Rodzice pracujący przy sąsiednim biurku mogą nie mieć pojęcia, że siedzące tuż obok nich dziecko właśnie w tym momencie jest wykorzystywane seksualnie za pomocą nowych technologii. Dlatego pandemia sprawiła, że trudno mówić o jakichkolwiek liczbach.

Czy da się stworzyć przykładowy profil psychologiczny ofiary?

H.E.: Różni sprawcy szukają ofiar o różnych charakterystykach, dlatego każde dziecko jest narażone na wykorzystanie. Możemy wskazać pewne czynniki ryzyka – częściej dochodzi do wykorzystania dzieci z uboższych rodzin, które są zaniedbane wychowawczo czy opiekuńczo przez bliskich, bo do takich dzieci jest łatwiejszy dostęp. Sprawcy na etapie uwodzenia ofiary łatwiej jest przekonać do siebie dziecko, które ma niezaspokojone potrzeby miłości i bliskości. Badania pokazują, że częściej wykorzystywane są dzieci z niepełnosprawnościami, częściej dziewczynki niż chłopcy, najczęściej w młodszym wieku szkolnym, czyli 7–12 lat. Ale to nie znaczy, że chłopcy czy dzieci cztero- i czternastoletnie są bezpieczne.

J.K.: Wśród spraw, którymi się zajmowałyśmy, najmłodsze dziecko miało nieco ponad rok. Jest typ sprawców, którzy preferują niemowlęta. Tak więc każde dziecko jest potencjalną ofiarą.

Jakie konsekwencje wywiera wykorzystanie seksualne na psychikę dziecka?

H.E.: Najkrócej mówiąc: dziecko jest zdewastowane psychicznie. Jego rozwój psychiczny zatrzymuje się albo wręcz zaczyna się cofać. Skutki dotykają zarówno rozwoju intelektualnego, emocjonalnego, jak i społecznego. Oczywiście te konsekwencje nie zawsze są tak drastyczne. Zależne to jest od wielu czynników – jak długo trwała przemoc, czy była dokonana przez bliską osobę, czy towarzyszyły jej inne akty przemocy, czy dziecku od razu zostało udzielone wsparcie rodziny, jak wyglądały procedury sądowe. Część dzieci dzięki szybkiej, fachowej pomocy dobrze sobie z tą traumą radzi i funkcjonuje w dorosłości bez większych problemów. A są dzieci, którym rodzina nie dowierza, co jest szczególnie druzgocące. Wtedy nawet przy jednorazowym wykorzystaniu może dojść do dewastacji psychiki. Dzieci, które mają z rodzicami dobrą relację, zaraz po doświadczeniu przemocy informują ich o tym, bo są nauczone mówić o swoich problemach i wiedzą, że zostaną przyjęte z otwartością. Ale jeśli wcześniej za mówienie o trudnych sprawach dziecko zostało skarcone albo oskarżone o kłamstwo, to o tak traumatycznej sytuacji nie powie bliskim. A jeśli dziecko nie ujawni traumy, zamknie w sobie tajemnicę i nikomu o niej nie powie, to będzie to miało szczególnie niszczące skutki.

J.K.: Bywa też, że dziecko nie ujawnia żadnych symptomów związanych z wykorzystaniem. Ale to, że nie ma natychmiastowych konsekwencji, nie oznacza, że za kilka miesięcy lub lat nie pojawią się objawy długoterminowe. Najbardziej rzucający się w oczy objaw to nagłe pogorszenie wyników w nauce, brak zainteresowania dotychczasowymi pasjami. To powinno zawsze zaniepokoić rodziców.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama