Nowy numer 21/2022 Archiwum

Ludzie wiary

Myśl wyrachowana: Prawdziwy chrześcijanin jest gotów za wiarę oddać swoje życie, fałszywy - cudze.

Kiedy rosyjska „operacja specjalna” okazała się dla Rosjan całkiem niespecjalna, ich propaganda zaczęła straszyć atakiem nuklearnym na państwa NATO. W tamtejszej telewizji powiedzieli, że rozpoczęcie III wojny światowej byłoby korzystne dla ich kraju.

A że wojny nuklearnej wygrać się nie da? „My pójdziemy do nieba, a oni po prostu umrą” – orzekł beztrosko jeden z propagandystów. Pewnie się chłop zainspirował wypowiedzią swojego pryncypała w Soczi z 18 października 2018 roku. Wtedy to podczas Międzynarodowego forum dyskusyjnego „Wałdaj” Władimir Putin powiedział, że Rosja nigdy nikogo nie atakuje, ale agresor musi wiedzieć, że kara jest nieunikniona. „My jako męczennicy pójdziemy do nieba, a oni po prostu zdechną” – oznajmił, co wywołało aplauz słuchaczy.

Jeśli dodać do tego przemówienie na moskiewskim stadionie, podczas którego Putin zastosował do rosyjskich żołnierzy niszczących Ukrainę słowa z Ewangelii („Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”), widzimy, że jest to wojna religijna. No bo czyż po stronie rosyjskiej nie mamy do czynienia z ludźmi motywowanymi wielką wiarą? To nie jest tak prosto uwierzyć, że się broni, gdy się napada, że się ratuje, gdy się morduje, że się niesie dobrobyt, gdy się kradnie. A oni to potrafią. I wygląda na to, że podobną wiarą wykazują się nie tylko sami uczestnicy najazdu i ich mocodawcy, ale też znaczna większość rosyjskiego społeczeństwa.

Jednym z większych zaskoczeń dla ludzi Zachodu było uświadomienie sobie, że Rosjanie naprawdę widzą w Ukraińcach „nazistów”. I że naprawdę uważają, iż moralnym obowiązkiem Rosji jest demilitaryzacja Ukrainy, jej denazyfikacja, a najlepiej dematerializacja.

Okazuje się, że odpowiednio ustawiona i długotrwała propaganda potrafi ludzi przekonać do wszystkiego. I wcale nie tylko Rosjanie są na to podatni. Skoro Europejczycy masowo uwierzyli w takie rzeczy jak brednie o wielości płci, to o czym to świadczy? Albo jeśli znaczna liczba mieszkańców UE uważa, że w Polsce nie ma praworządności i że rządzą u nas faszyści, to czemu się dziwić Rosjanom?

Gdy społeczeństwo zwietrzy żer dla swego egoizmu, gładko przełknie propagandę, która usprawiedliwi każdą podłość. Dlaczego małe dzieci giną milionami na całym świecie? Bo świat uwierzył w absurd „prawa do aborcji”. A przecież czy maleństwa usunięte siłą z łona matki są mniej zamordowane od tych dzieci, które giną dziś w Ukrainie? Czy one w jakiś inny sposób nie doczekają dorosłości niż dziewczynki i chłopcy pogrzebani w ruinach Mariupola i innych miejsc?

Każda nacja ma potencjał na bycie potworem dla innych, bo ma go i każdy człowiek. I tylko Bóg może nas przed tym uchronić. Pytanie, czy na Niego liczymy.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się