Nowy numer 5/2023 Archiwum

Bez ruchu chorujemy

O leczeniu i zapobieganiu chorobom przez fizjoterapię, fundamentalnym znaczeniu ruchu dla zdrowia oraz zmniejszeniu umieralności na Covid-19 dzięki pracy fizjoterapeutów mówi prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów prof. Maciej Krawczyk.

Bogumił Łoziński: Gdy zaczyna nas coś boleć, np. jakiś mięsień, często sięgamy po środki przeciwbólowe, a może powinniśmy zacząć od wizyty u fizjoterapeuty?

Prof. Maciej Krawczyk: Oczywiście, że tak. W niektórych krajach już dawno zakazano reklam środków farmakologicznych, ponieważ, np. przy bólach kręgosłupa lędźwiowego, leczą one tylko objawowo, nie likwidując przyczyn schorzenia. Fizjoterapia może tu pomóc, bo ona oddziałuje właśnie na przyczynę problemu, a nie „wycisza” objawy. Powiem więcej: fizjoterapeuci pomagają po porodzie, w dysfunkcjach stawu skroniowo-żuchwowego, w pierwszych latach życia, po udarach. W sumie jesteśmy wsparciem w każdej dziedzinie medycyny. Szkoda, że nie zawsze o tym wiedzą pacjenci, że nie dostają potrzebnej informacji. Myślę tu choćby o chorobach onkologicznych, np. mastektomii, kiedy dochodzi do zaburzeń w krążeniu limfy i naruszenia symetrii ciała. Wtedy nasza pomoc jest niezastąpiona.

W ramach państwowej służby zdrowia, aby się dostać do fizjoterapeuty, trzeba mieć skierowanie, np. od lekarza pierwszego kontaktu. To utrudnia dostęp do nich.

Znacznie utrudnia, szczególnie ludziom z przewlekłymi chorobami czy powtarzającymi się schorzeniami, których rozpoznanie się nie zmieni. Dlatego wiele krajów europejskich, np. Wielka Brytania już 40 lat temu, zdecydowało się, aby w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, szczególnie w zakresie najczęściej spotykanych chorób cywilizacyjnych, dostęp do fizjoterapeuty był bezpośredni, bez skierowania. To daje bardzo pozytywne rezultaty, pacjenci z zespołem bólowym w ciągu kilku dni uzyskują poradę. Wystarczą trzy czy cztery wizyty i problem jest zredukowany, bądź całkowicie znika. Samorząd zawodowy od wielu lat postuluje, żeby minister zdrowia wprowadził możliwość pierwszego kontaktu z fizjoterapeutą w ramach NFZ bez skierowania, bo to znacznie skróci czas oczekiwania na wizytę i nie będzie uciążliwe dla pacjentów, którzy często mają problemy z poruszaniem się.

Fizjoterapeuta może sam diagnozować schorzenie i zlecać zabiegi?

Ma do tego prawo na rynku prywatnym, który stanowi około 75 procent wszystkich usług fizjoterapeutycznych w Polsce. Jest to działanie bezpieczne, sprawdzone w Polsce od 50 lat, usankcjonowane prawnie pięć lat temu w ustawie o zawodzie fizjoterapeuty. I bądźmy szczerzy: prywatny rynek wciąż się rozwija. Z roku na rok więcej pacjentów poszukuje naszej, fizjoterapeutów, pomocy. Jednak wielu ludzi w Polsce nie stać na komercyjne usługi medyczne, muszą więc korzystać z NFZ, gdzie czas oczekiwania na fizjoterapię ambulatoryjną wynosi od trzech miesięcy do dwóch lat. I oczywiście najpierw pacjent musi mieć skierowanie od lekarza, dopiero wówczas fizjoterapeuta może diagnozować i układać plan fizjoterapii.

Jakie miejsce w systemie zdrowia zajmuje fizjoterapeuta?

Zgodnie z ustawą z 2015 r. fizjoterapeuta to samodzielny zawód medyczny. Aby go wykonywać, trzeba ukończyć pięcioletnie studia magisterskie. W Polsce jest nas 71 tys. Istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na fizjoterapeutów, z naszej pracy korzysta około 50 proc. społeczeństwa i liczba ta rośnie. To wynika z większej świadomości. Ruch jest trzecim najważniejszym środkiem leczniczym po farmakoterapii i leczeniu chirurgicznym. Niestety, jest duża dysproporcja między środowiskiem miejskim a obszarami wiejskimi, gdzie dostęp do fizjoterapeuty, szczególnie w ramach publicznego systemu, jest utrudniony.

Jakimi schorzeniami w Polsce najczęściej zajmują się fizjoterapeuci?

Według oficjalnych statystyk największą grupę, ok. 20 proc., stanowią pacjenci z chorobami układu kostno-szkieletowego. Dominują tu bóle kręgosłupa lędźwiowego, szyjnego, ale też bóle stawów kolanowych, skokowych i barkowych, są też pacjenci po złamaniach i po zabiegach ortopedycznych, np. z endoprotezami stawów. Drugą grupę, prawie tak liczną jak pacjenci ortopedyczni, stanowią osoby ze schorzeniami neurologicznymi. W Polsce mamy rocznie 70 tys. udarów mózgu, to chorzy z polineuropatiami. W tej grupie są także cierpiący na chorobę Parkinsona, których jest u nas ponad 100 tys., i ok. 50 tys. pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Kolejną grupę stanowią pacjenci z chorobami układu krążenia, chorobami serca. Tutaj są wielkie zaniedbania, ponieważ oni niestety są w dużej mierze pozbawieni stałej opieki fizjoterapeutycznej, system pod tym względem jest bardzo źle zorganizowany. Jednak prawdopodobnie największą grupą wymagającą fizjoterapii są pacjenci z chorobami płuc. Mamy w Polsce 5 mln chorych na astmę oraz 2 mln cierpiących na przewlekłe obturacyjne zapalenie oskrzeli. W obu schorzeniach fizjoterapia jest niezbędnym elementem leczenia, niestety, są tu duże zaniedbania. A dodatkowo mamy pandemię Covid-19, która w dużej mierze uszkadza układ oddechowy. Jako izba robimy wszystko, aby to zmienić, prowadząc szkolenia i stymulując NFZ oraz Ministerstwo Zdrowia do stworzenia odpowiednich warunków dla tych pacjentów. To może wielu zaskoczyć, ale bardzo ważne jest włączenie fizjoterapeutów w leczenie noworodków i opiekę nad nimi. Na oddziałach neonatologicznych zajmujemy się wcześniakami, m.in. ćwiczymy z noworodkami, które są w inkubatorach. Staramy się tłumaczyć ludziom odpowiedzialnym za opiekę zdrowotną, aby jak najwcześniej rozpocząć profilaktykę noworodków. Domagamy się m.in. możliwości wizyt w domu dziecka, aby nauczyć rodziców odpowiedniej pielęgnacji. Potrafimy wychwycić wczesne, bardzo drobne, subtelne zaburzenia ruchowe, których nie stwierdzą pielęgniarki i lekarze, gdyż nie znają się w takim stopniu jak my na rozwoju ruchowym dziecka.

Na czym polega fizjoterapia chorych na płuca?

Przede wszystkim są to ćwiczenia ruchowe, wysiłek fizyczny o odpowiednim natężeniu, połączony z edukacją pacjenta. Odpowiedni wysiłek ma różnorodne działanie, wzmacnia odporność, oddziałuje bezpośrednio na tkankę układu oddechowego. Zapalenie płuc u 75-latka jest chorobą śmiertelną, w związku z tym musimy temu zapobiegać, a najprostszym sposobem jest regularny wysiłek fizyczny. Dużą grupę, słabo rozpoznawaną przez ministerstwo Zdrowia, stanowią kobiety z nietrzymaniem moczu. Problem ten ma ponad 2 mln Polek w różnym wieku. Jest on związany m.in. z porodem, ale występuje też u kobiet w wieku starszym. 75 proc. pacjentek można pomóc fizjoterapią.

Jakie zmiany cywilizacyjne powodują schorzenia, którymi zajmują się fizjoterapeuci?

Współczesna cywilizacja nas unieruchomiła. Brak ruchu powoduje olbrzymią liczbę chorób. Jednym z głównych czynników predysponującym do zachorowania na większość nowotworów jest właśnie brak ruchu. Chorobą cywilizacyjną wynikającą też z braku ruchu jest nadciśnienie tętnicze, które prowadzi do chorób serca, jest przyczyną wielu schorzeń laryngologicznych, zaburzeń równowagi, w przypadku ciąży zagraża dziecku i matce. Fizjoterapia obniża ciśnienie tętnicze przez długotrwały ruch o odpowiednio dużym natężeniu.

Kiedyś dzieci i młodzież spędzali czas na podwórku, będąc w ruchu. Teraz siedzą przed komputerami czy telefonami. Trafiają do fizjoterapeuty?

Przerażające jest, że mamy już pacjentów z zespołami bólowymi kręgosłupa lędźwiowego w wieku 13 lat. Bardzo często zgłaszają się nastolatki z kręgosłupem, który nadaje się do operacji. Kiedyś w ogóle tego nie było. Ale nadal szczęściarze to ci, którzy do nas trafią. Co będzie z dzisiejszymi nastolatkami, którzy za 20, może trochę więcej lat będą 40-latkami…

Popularne są różnego rodzaju ćwiczenia fitness, siłownie, był boom na bieganie. Osoby nieprzygotowane startowały w maratonach i często kończyło się to zawałem albo uszkodzeniem kręgosłupa. Czy jest „zły ruch?”.

Oczywiście. Ruch jest lekiem, ale działa też traumatycznie. Według Światowej Organizacji Zdrowia 63 proc. wszystkich schorzeń na świecie powstaje w wyniku braku wysiłku fizycznego lub właśnie jego nieprawidłowej dawki. Na całym świecie mamy do czynienia ze zjawiskiem intensywnego dbania o swoje ciało za pomocą ruchu i to jest bardzo pozytywne. Czasem jednak przyjmuje to formy skrajne. Na przykład ultramaratończycy amatorzy w ramach treningu biegają tygodniowo ponad 100 km bez odpowiedniej opieki lekarza, trenera, fizjoterapeuty, a to jest wysiłek porównywalny z wysiłkiem zawodowego sportowca. Amatorzy nie mają takiej opieki, ale próbują naśladować zawodowych sportowców i czasem kończy się to udarami mózgu, zawałami serca, zwyrodnieniami stawów, a nawet gwałtownymi zgonami i wieloma innymi schorzeniami, także psychiatrycznymi.

Czy fizjoterapia ma zastosowanie w leczeniu Covid-19?

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Lublinie przeprowadził badania na oddziałach intensywnej opieki medycznej dla chorych na Covid-19, którzy są pod respiratorami. Stwierdzono, że tam, gdzie jest stosowana fizjoterapia, śmiertelność spada z 80–90 proc. nawet do 37. Stosujemy ćwiczenia bierne, pacjenci są sadzani, obciążani w odpowiednim stopniu wysiłkiem, stosujemy działania za pomocą rąk w stosunku do klatki piersiowej i mięśni oddechowych. Jeśli pacjent będący pod respiratorem ma od 1 do 1,5 godz. fizjoterapii na dobę, umiera rzadziej, szybciej wychodzi z covidu i łatwiej wraca do poprzedniej formy. Fizjoterapia jest wsparciem koniecznym także w powrocie do zdrowia po lżejszym przebiegu choroby. Fizjoterapia towarzyszy człowiekowi od narodzin aż do śmierci. •

Prof. Maciej Krawczyk

jest prezesem Krajowej Izby Fizjoterapeutów, magistrem rehabilitacji ruchowej, doktorem nauk o kulturze fizycznej w dziedzinie rehabilitacji, doktorem habilitowanym nauk medycznych, specjalistą fizjoterapii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się