Nowy numer 5/2023 Archiwum

Rozmawiając z Tadeuszem Gajcym. W setną rocznicę urodzin poety

Świętuję od tygodnia. Prywatnie z poetą. Dostrzegam, jak się zmienia, jak dojrzewa w trakcie zaledwie dwóch lat, w których dane mu było tworzyć.

Kiedy piszesz na temat stulecia urodzin poety, ciąży na tobie obowiązek biograficznej notki. Przynajmniej parę zdań, które odpowiedzą na pytania – kiedy, gdzie, co, z kim...? Zacznę więc od obowiązku. Krótkie życie Tadeusza Gajcego w ważniejszych punktach:

  • urodził się 8 lutego 1922 r. w Warszawie (w domu przy ul. Dzikiej 43/45);
  • jego ojciec pracował jako ślusarz, a matka była akuszerką;
  • uczył się w Gimnazjum oo. Marianów na Bielanach; w 1941 r. zdał maturę, rozpoczął studia polonistyczne na tajnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego;
  • jako poeta debiutował w wieku 20 lat; zajął III miejsce w konkursie ogłoszonym przez pismo „Sztuka i Naród” za wiersz „Wczorajszemu”;
  • 25 maja 1943 r. razem z poetami Wacławem Bojarskim i Zdzisławem Stroińskim złożył kwiaty pod pomnikiem Kopernika w 400. rocznicę śmierci uczonego; pojawił się patrol niemieckiej żandarmerii; Bojarski został śmiertelnie ranny, a Stroiński aresztowany;
  • od listopada 1943 r. jest ostatnim redaktorem podziemnego miesięcznika „Sztuka i Naród”;
  • walczył w Powstaniu Warszawskim w drużynie szturmowo-wypadowej „Chmury”, nosił pseudonim „Topór”;
  • zginął 16 sierpnia 1944 r. w wysadzonej przez Niemców placówce przy ul. Przejazd 1/3.

Od tygodnia świętuję rocznicę urodzin Tadeusza Gajcego. Wracam do poetyckiego języka 22-latka. Do onirycznych obrazów, do gęstych metafor dyktowanych przez wojenną codzienność, gdzie „białą czaszką kołysze księżyc stosy planet utkanych z kości”, a „noce wtulone w skrzydła nietoperzy ogromnych kołyszą kraj”. Dostrzegam, jak się zmienia, jak dojrzewa w trakcie zaledwie dwóch lat, w których dane mu było tworzyć.

Przeglądam się poezji Tadeusza (przepraszam za tę poufałość, to stąd, że dzisiejszy jubilat na zawsze pozostał 22-latkiem), żeby przez „wczoraj”  lepiej zrozumieć „dziś”. Czy do tego nie służą nam starzy, a wiecznie młodzi, poeci? Bronisław Maj w eseju „Biały chłopiec” powie o nim: „Poeta, który zaledwie wychylił się poza granice dzieciństwa, pełen młodzieńczego entuzjazmu, upojenia własną – swobodną i wyzwoloną – bujną wyobraźnią. Poeta – marzyciel, jak dziecko”.

Kilka miesięcy przez śmiercią Gajcy napisał swój poetycki testament – wiersz-list „Do potomnego”, do mnie. Tak więc teraz, w jego setne urodziny, rozmawiamy. W jego ostatnim poemacie wybrzmiewa wyraźnie pragnienie, stare jak poetycki świat, by zapewnić sobie nieśmiertelność dzięki pisanemu słowu. Ale chyba jeszcze mocniejsze jest pragnienie osobistego kontaktu, rozmowy – dzięki słowu – z tytułowym „potomnym”. Wiele nas łączy. Na przykład niewiedza („niewiele wiem jak ty zapewne”) czy bliżej nie wyrażona tęsknota („są światy dwa i znasz je także”). I jeszcze parę innych rzeczy, które zachowam dla siebie.

–  „Wszystko to, czego nie wiem” mogłoby być mottem większości poetów. Wydaje mi się, że tylko to, co niewypowiedziane, co nie do pomyślenia, ma znaczenie w poezji – kilka dni temu mówił o tym w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Tadeusz Dąbrowski. – W codziennej komunikacji posługujemy się kalkami językowymi, rozmaite posłyszane czy wyuczone języki mówią nami. Tylko wielka literatura potrafi nas na chwilę z tych schematów wyzwolić. I uświadomić nam, jak mały skrawek świata dostępny jest naszemu poznaniu – zwracał uwagę poeta i krytyk literacki, który debiutował, podobnie jak jego imiennik Gajcy, jako 20-latek. Czytałem wypowiedź Dąbrowskiego (choć ten nie wspominał o Gajcym) a moje myśli w mig pobiegły do 1944, roku śmierci poety, do cytowanego wyżej testamentu.

– Głównym zadaniem poezji jest poszukiwanie prawdy, a jest ono możliwe tylko poprzez wymykanie się schematom w myśleniu i mówieniu – puentuje jeszcze Tadeusz Dąbrowski.

Bardzo spodobała mi się kiedyś definicja poezji wg Josifa Brodskiego. Laureat Nobla pisał, że poezja to duch poszukujący ciała, lecz znajdujący słowa. Z perspektywy czytelnika towarzyszenie tej wędrówce bywa wymagające. O ile ktoś jeszcze wyrusza w drogę, kojarzoną albo z czymś mało poważnym, albo dostępnym jedynie jakiemuś elitarnemu, zamkniętemu gronu. Niestety, coraz więcej wskazuje na to, że poezja w Polsce Anno Domini 2022 nikomu – pomijając samych poetów – w zasadzie nie jest już do niczego potrzebna. Jeśli doczytałeś/doczytałaś tekst do tego momentu, prawdopodobnie nie zgodzisz się z powyższym zdaniem, przyznaję, rzuconym prowokacyjnie. A ta niezgoda przybliża Cię do chłopaka, który 100 lat temu, 8 lutego 1922 r. urodził się w Warszawie, a który w swoim testamencie zawarł pragnienie, by i Ciebie poznać.

Rozmawiając z Tadeuszem Gajcym. W setną rocznicę urodzin poety   Świadectwo urodzenia Tadeusza Gajcego Wikipedia
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Piotr Sacha

Kierownik serwisu internetowego gosc.pl

Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Śląskim oraz dziennikarskich studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. W „Gościu Niedzielnym” pracuje od 2006 roku. Wieloletni redaktor „Małego Gościa Niedzielnego”. Autor książki dla dzieci „Mati i wielkie fałszerstwo”. Jego obszar specjalizacji to kultura, zwłaszcza współczesna literatura i muzyka, a także tematyka społeczna.

Kontakt:
piotr.sacha@gosc.pl
Więcej artykułów Piotra Sachy

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się