Nowy numer 21/2022 Archiwum

Transformacja nie naszym kosztem

O wzroście cen energii z powodu polityki klimatycznej Unii Europejskiej oraz niebezpieczeństwach pakietu Fit for 55 mówi minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Bogumił Łoziński: Jakie elementy polityki klimatycznej powodują duży wzrost cen energii?

Anna Moskwa: Wzrost cen energii obserwujemy w całej Europie. W Polsce główną tego przyczyną jest wzrost ceny uprawnień do emisji. Nasza specyfika polega na tym, że w 70 procentach źródłem energii jest u nas węgiel, co oznacza, że musimy kupować dużo drogich uprawnień do emisji CO2.

Skąd wzięły się te uprawnienia?

Komisarz Timmermans tłumaczy, że uprawnienia do emisji to narzędzie do walki o ochronę klimatu. A tak naprawdę jest to „waluta” w ramach unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji EU ETS. Jedno uprawnienie daje posiadaczowi prawo do emisji jednej tony CO2 lub równoważnej ilości innego gazu cieplarnianego. W każdym roku uczestnik systemu, pod groźbą wysokiej kary finansowej, musi rozliczyć rzeczywistą emisję przez umorzenie odpowiedniej liczby uprawnień do emisji. Jeśli dana spółka używa do produkcji energii źródeł wysokoemisyjnych, np. węgla, to tym samym potrzebuje dużo uprawnień do emisji, aby je rozliczyć. W opinii Komisji Europejskiej powinna wybrać źródło niskoemisyjne, żeby płacić mniej. Błąd tego rozwiązania polega na tym, że nie mamy możliwości natychmiastowej zmiany źródła energii. To proces, który wymaga czasu, technologii, środków, sprawiedliwej transformacji całych regionów górniczych. Do tego wysokie ceny uprawnień powodują efekt błędnego koła – z jednej strony firma musi inwestować, ale z drugiej nie ma pieniędzy, bo coraz więcej wydaje na uprawnienia do emisji.

Można określić, o ile wzrosła cena energii z powodu ETS?

Od początku aukcyjnej sprzedaży uprawnień do emisji cena za nie wynosiła około 5 euro. Na początku zeszłego roku ponad 30 euro, a w grudniu już około 85 euro. To znacząco przełożyło się na cenę energii, którą produkujemy z węgla. Musimy płacić za uprawnienia do emisji znaczne kwoty.

Dlaczego cena tak wzrosła?

Sprzedaż uprawnień do emisji ma charakter rynkowy. Uprawnienia do emisji można kupić lub sprzedać na giełdzie i kształtować ich ceny. Do rynku mają dostęp uczestnicy systemu EU ETS, ale także pośrednicy, instytucje finansowe. Dodatkowo w pewnym momencie uprawnienia zostały uznane za instrumenty finansowe, atrakcyjne dla inwestorów chcących osiągać zysk. To spowodowało, że ten rynek znacząco odbiegł od swojej pierwotnej roli. Cena emisji dwutlenku węgla powinna odzwierciedlać krańcowy koszt redukcji emisji. Nie powinna być narażona na skutki działań spekulacyjnych na rynku. Szlachetne założenie, że ten system będzie mobilizować spółki do ograniczenia emisji CO2, w chwili obecnej przestaje mieć sens.

Premier Polski proponował reformę tego systemu. Dlaczego większość przywódców państw Unii na to się nie zgodziła?

Ministerstwo Klimatu i Środowiska w październiku przedstawiło na forum europejskim cały pakiet reform systemu uprawnień do emisji, a premier przedstawił go ponownie w grudniu na Radzie Europejskiej. Reforma zakładała m.in. wyłączenie z systemu handlu uprawnieniami instytucji finansowych. Jedna z instytucji unijnych zbadała problem, ale niestety nie znalazła konkretnych dowodów na to, że dochodzi do spekulacji, i do żadnych realnych rozstrzygnięć nie doszło. Dlatego premier Morawiecki nie zgodził się na przyjęcie wspólnych konkluzji Rady Europejskiej na temat wzrostu cen energii. Obecnie na wniosek m.in. Polski Unia prowadzi pogłębione badanie i ma przygotować raport do końca kwietnia.

Może Polska powinna wyjść z systemu ETS?

Najchętniej byśmy zawiesili udział w tym systemie do czasu reformy istniejącego lub budowy nowego systemu. Natomiast od strony formalno-prawnej jest to trudne, a w praktyce w zasadzie niemożliwe. Ten system to cały pakiet dyrektyw, które przyjęliśmy i wdrożyliśmy, nie możemy więc z dnia na dzień powiedzieć, że w tym obszarze nie będziemy w Unii. Postulujemy głęboką reformę systemu. To, że komisarz Timmermans niedawno udzielił w polskich mediach kilku wywiadów o systemie handlu uprawnieniami do emisji, a w ostatnim czasie w naszych mediach raczej się nie wypowiadał, dowodzi, że głos Polski dotarł do unijnych decydentów. Walczymy również o to, aby systemu ETS nie rozszerzać na transport i budownictwo, co postuluje komisarz Timmermans w strategii realizacji Europejskiego Zielonego Ładu „Fit for 55”. W tym kontekście mamy wsparcie innych państw Unii.

Strategia Fit for 55 zakłada, że do 2030 r. w UE nastąpi redukcja gazów cieplarnianych o 55 procent. W przypadku Polski to jest nierealne?

Tutaj chciałabym sprostować, iż tych 55 procent dotyczy całej Unii, a cele dla poszczególnych państw w niektórych sektorach gospodarki będą dopiero ustalane. Jednak nawet ustalenie niższych celów dla Polski nie spowoduje, że będzie nam dużo łatwiej. Specyfika naszej gospodarki i jej skala sprawiają, że trudno nas porównywać np. do Malty czy nawet do Czech. Dla nas transformacja to nie jest tylko kwestia środków na jej przeprowadzenie, ale też czasu, miejsc pracy, bezpieczeństwa energetycznego, społecznego i technologii. Możemy zredukować emisję gazów cieplarnianych do takiego poziomu, który pozwoli Unii osiągnąć założone cele redukcyjne, ale na pewno nie w takim tempie, jak chciałaby Komisja Europejska. Nie pozwolimy, by transformacja odbyła się kosztem ludzi.

Możemy nie zgodzić się na ten punkt strategii?

Problem polega na tym, że nie ma jednego dokumentu dotyczącego Fit for 55, tylko cały pakiet zmian w kilkunastu odrębnych dokumentach, w większości w formie ich nowelizacji. Zgodnie z przepisami do przyjęcia tych nowelizacji potrzebna jest większość kwalifikowana. Jedynie dokument odnoszący się do podatku energetycznego wymaga jednomyślności. Polska postuluje, aby wprowadzić jednomyślność także tam, gdzie przepisy dotyczą miksu energetycznego, bo to jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego. Przedstawiłam na Radzie UE ds. Środowiska, argumenty za tym, by nie przyjmować tak ważnych rozwiązań w sposób inwazyjny, bez jednomyślności państw, pełnego porozumienia i akceptacji dla tego pakietu. Dla mniejszych gospodarek otrzymanie dodatkowych środków finansowych z Unii umożliwia realizację tak szybkiej transformacji. W naszym przypadku to nie wchodzi w grę, dlatego w dyskusjach nad pakietem Fit for 55 pozostajemy aktywni na różnych poziomach instytucji unijnych. Prezentujemy swoje stanowisko nie tylko na zasadzie „nie podoba nam się”, ale przedstawiając nasze propozycje, polski pomysł na transformację klimatyczną, który wymaga więcej czasu i środków do jej realizacji.

Biorąc pod uwagę naszą pozycję w UE, można mieć wątpliwości, czy to się uda.

Liczymy, że przekonamy zagranicznych partnerów do naszych racji. Dla przykładu jeszcze kilka miesięcy temu panowało przekonanie, że uznanie atomu i gazu za zrównoważone źródło energii jest niemożliwe. A teraz w propozycji unijnej jest wstępna sugestia, aby te źródła energii uznać za zielone. To więc, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, dziś jest rozważane. Jeśli nie uda się zablokować rozwiązań, których nie jesteśmy w stanie zaakceptować, możemy zwrócić się po ich przyjęciu przez unijne instytucje do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W Fit for 55 jest założenie, że dla ratowania klimatu społeczeństwa zgodzą się na obniżenie poziomu życia. Narzucone ograniczenia mogą doprowadzić do buntu społecznego. Co wtedy?

Przypomnę tylko, że przedsmak takich działań mieliśmy już we Francji w postaci ruchu żółtych kamizelek. Gdyby takie zjawisko wystąpiło w całej Unii Europejskiej, moglibyśmy uczciwiej rozmawiać z pozostałymi państwami. Na tę chwilę są protesty przeciwko zbyt ambitnym celom polityki klimatycznej, jednak w wymiarze całej Wspólnoty jest bardzo wysoki poziom akceptacji. W Polsce są dwie sprzeczne narracje, ekolodzy mówią o katastrofie klimatycznej, ale jest też narracja o katastrofie ekonomicznej w związku z transformacją. Obie są nieprawdziwe. Nasze społeczeństwo ma bardzo dużą świadomość konieczności ochrony środowiska. W ramach programu Czyste Powietrze, którego nikomu nie narzucamy, mamy złożone wnioski na kwotę ponad sześciu miliardów złotych. Polacy chcą oddychać czystym powietrzem i uważają, że państwo powinno prowadzić aktywną politykę klimatyczną, wspierać obywateli w realizacji jej różnych rozwiązań. Ale czasu i sposobu realizacji tych rozwiązań nie mogą nam narzucać instytucje europejskie.

Co minister klimatu i środowiska powie zwykłemu obywatelowi, zaniepokojonemu dużym wzrostem cen za energię?

Odpowiedzią będzie zapewnienie, że zarządzamy tymi wszystkimi zmianami, a na forum europejskim walczymy o sprawiedliwą transformację. Z perspektywy zwykłego obywatela bardzo ważne jest to, że służymy społeczeństwu wsparciem, chociażby poprzez tarcze antyinflacyjne. Na pewno możemy obiecać, że nasz rząd będzie pomagał obywatelom, że wobec problemu wzrostu cen energii, towarów i usług nie zostawimy Polaków samych. Nie pozwolimy, by Unia narzuciła nam swoje pomysły na transformację na koszt Polaków. •

Anna Moskwa

Jest absolwentką socjologii, stosunków międzynarodowych i ekonomii. Posługuje się językami angielskim, francuskim i hiszpańskim. Była animatorką Ruchu światło–Życie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się