Nowy numer 48/2022 Archiwum

Raciborskie Księstwo Poezji

Piastowskie księstwo raciborskie (Ducatus Ratiboria) powstało w 1172 roku, a pierwszym jego księciem był Mieszko I Plątonogi. Raciborskie Księstwo Poezji powstało – dla mnie – w roku 2005, a jego książęta to Janusz Nowak i Marek Rapnicki.

ciało ikrew
nie objawiły ci
TEGO
TO
ci objawia
Krew i Ciało

Piastowskie księstwo raciborskie (Ducatus Ratiboria) powstało w 1172 roku, a pierwszym jego księciem był Mieszko I Plątonogi. Raciborskie Księstwo Poezji powstało – dla mnie – w roku 2005, a jego książęta to Janusz Nowak i Marek Rapnicki. W 2005 r. w Raciborskim Centrum Kultury został wydany pierwszy „Almanach Prowincjonalny”, półrocznik, cacko literackie i graficzne. W 2021 r. ukazały się w prestiżowej sopockiej oficynie „Topos” dojrzałe owoce tych 16 lat: dwa tomy poezji redaktorów „Almanachu” – „w nawiasie” (Nowak) i „Nieświęta ziemia” (Rapnicki).

Mam w tych książkach wszystko, czego potrzebuję, i czego się spodziewam po słowie.

Są tu rzeczy mocne. Rapnicki tak zaczyna „Psalm próby”: „Oni ruszają pierwsi tak jak zwykle/ o kształtnych ciałach pięknych ustach/ z cuchnącą pianą obelg mirażem wolności/ czerwona błyskawica mówi to co zawsze”. I puentuje kilka strof dalej: „kiedy wreszcie przeminą dławiąc się gniewem/ szlam ze schodów świątyni z bruku agory/ splamionych pulpitów liceum/ długo będzie zmywał Anioł litości/ Wtedy zdumienie i kosmiczny lęk/ że Ogród zamknięty i obyło się bez nas”. Na ten sam temat Nowak w wierszu „Julki Apostatki” (cóż to za genialny tytuł…): „ale czy pomyślałyście o oleju/ o oliwie czy pomyślałyście/ na nic się nie zdadzą/ wasze puste lampy/ kiedy powróci Ten/ którego nie znacie/ czy zapamiętacie/ chociaż te dwa słowa/ aby je w ostatniej sekundzie wykrzyczeć/ Galilaee vicisti”. Są tu przejmujące dedykacje. Na przykład taka: „wszystkim siostrom i braciom, którzy bez wątpliwości, z żarliwym entuzjazmem powitali Traditionis custodes”.

Jest odwaga, która w epoce cancel culture wyraźnie zdrożała. „Mówią: odjęło mu mowę/ mówi: odjęło mi lęk” – pisze Rapnicki w „Uleczonym” (!), a w „Święcie poezji” samemu Zagajewskiemu dedykuje swój brawurowy artystyczny manifest: „latami mówił do mnie Pana monotonny głos/ a teraz kiedy adagietto z V symfonii napływa jak lodowiec/ wiem że należy wybrać dobro nie piękno/ bo piękno uwodzi jak stara Cyganka i pociąga w odmęty”. Bo to „mosty dobrych uczynków wiszą nad przepaściami” („Terytorium powiernicze”), żadne inne.

Są diagnozy współczesności wywiedzione z Biblii i metafizycznych trzewi świata. Na przykład: „już działa tajemnica bezbożności/ antychryst zameldował się/ w recepcji nikt go nie rozpoznał” (Nowak, „wystarczy spojrzeć”). Jest teologia najwyższej próby (Nowak, „teofania nasza powszechna”):

ciało i krew nie objawiły ci TEGO TO ci objawia Krew i Ciało

Są zachwycające erotyki („koda” i „życie” Nowaka, „Do kropli. Ćwiczenia z Praksytelesa” i „Bellagio” Rapnickiego), z nieśmiertelną strofą dedykowaną żonie Jadzi, z tego ostatniego wiersza: „jesteś moją jasnością/ z ciebie/ ten blask/ ponad mgłą ciżbą i zamętem”. Jest hołd oddany prostym: ministrantom, kościelnym, futbolowym emerytom, kibicom piłkarskim. Oto w wierszu „ministrant z Sankt Gallen” mówi Jerzy Gorgoń, 72-letni dziś dawny stoper drużyny Górskiego: „Zapalam świece, zbieram datki. To sprawia mi wielką satysfakcję, bo jestem osobą wierzącą”. Co Nowak komentuje tak: „urodzony aby bronić/ dostępu do polskiej bramki/ urodzony aby bronić/ gasnącej wiary Polaków/ w małej kaplicy katedry/ w Sankt-Gallen”.

Jest piękno. Chwytające za gardło, wywołujące dreszcz. Wszechobecne – w obrazach, w zaskakujących skojarzeniach, w molowych frazach, w hymniczności wielbiącej istnienie. Czytając, powtarzam za Rapnickim: „Panie (…) latami rysowałeś mi na piersi/ zachodni portal z Vezelay/ aż pojąłem (…) Mów do mnie/ nie przestawaj/ mów/ jak się mówi do śmiertelnie rannego żołnierza” („Świadectwo”, „Mów do mnie”). „Książęta smaku” to wiersz Rapnickiego poświęcony twórcom średniowiecznych katedr. Lecz tytuł ten opisuje nie tylko konstruktorów świetlistych rozet i podniebnych łuków z kamienia, ale i autorów obu tomów. To nieświadomy, natchniony autoportret. Zresztą i jedni, i drudzy robią to samo: tamci budowali kościoły – ci budują Kościół.

À propos kościoła/Kościoła – Rapnicki: „Czasami/ Pan Amo zastanawiał się jaki widok/ odebrałby mu nadzieję/ nie czekał długo aby zrozumieć że to pagórek bez wieży/ gwar istnienia bez dzwonu z kościoła” („Pagórek bez wieży”) i wiersz „Objawy” zaczyna tak: „Chyba się starzeję/ kościoły podobają mi się/ jak kobiety”.

To nieprawda. To nie starość, Książę, to łaska. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy