GN 3/2022 Archiwum

Obiad z innowiercami

– Konflikty międzyreligijne są najgłębsze, bo dotyczą najważniejszych wartości. Dlatego bez dialogu międzyreligijnego pojednanie jest niemożliwe – uważają uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Akademię „Ignatianum” w Krakowie.

Na pytanie: „Czy ewangelizacja może być obecnie drogą do pojednania?” szukali odpowiedzi teolog Piotr Sikora, misjonarz pracujący w Syrii o. Zygmunt Kwiatkowski SJ oraz emerytowany arcybiskup ukraiński Ihor Isichenko. Jak podkreślał P. Sikora, religie są istotnym czynnikiem w dialogu, stanowiąc często przyczynę czy tło podziałów i konfliktów międzyludzkich. – Religie odnoszą do tego, co święte, najważniejsze, najbardziej wartościowe – wyjaśniał. Religia przynosi odpowiedź na ostateczne pytania człowieka, jest fundamentalnym wyjaśnieniem sensu ludzkiego życia. – To pokazuje, dlaczego może ona stać się łatwym paliwem konfliktów czy podziałów i dlaczego tak trudno to przezwyciężyć – dodał teolog.

Jeśli różne wspólnoty ludzkie inaczej pojmują to, co najważniejsze, napięcia między nimi pojawiają się niemal nieuchronnie. – Jeśli ktoś zakwestionuje to, co dla nas najważniejsze, dotknie naszych najgłębszych sfer – podkreślał P. Sikora. W sytuacji konfliktu między różnymi religiami nie można znaleźć innej, ważniejszej płaszczyzny pojednania. – Nie ma punktu odniesienia, w którym można się porozumieć, bo każdy będzie mniej ważny – dodał, wskazując, że to jest przyczyna, dla której konflikty religijne są tak głębokie. – Religia często w historii była traktowana przez polityków jako narzędzie dzielenia i rządzenia bądź jednania i rządzenia, ale w każdym razie jako narzędzie do rozgrywania swojej gry o władzę – tłumaczył. – Ktoś kiedyś powiedział, że łatwiej iść na wspólny obiad, niż podjąć dialog religijny. Ale to wcale nie jest łatwiejsze, biorąc pod uwagę różne przepisy religijne dotyczące posiłków – żartował. Podkreślił, że bez dialogu nie ma szans na pojednanie. Jeśli pojednamy się na wszystkich innych płaszczyznach, ale nie na religijnej, pojednanie będzie tylko pozorne, chwilowe, powierzchowne. Dialog, jeśli ma być skuteczny, nie może być tylko „dyplomatycznym uśmiechem czy życzeniami na święta”.

– Dialog wymaga przemyślenia własnych tradycji, by znalazło się miejsce na pozytywne spojrzenie na inne religie – podsumował P. Sikora. Z perspektywy dialogu międzyreligijnego o. Kwiatkowski opowiadał o pielgrzymce Jana Pawła II do Syrii w 2001 roku. – Papież wierzył w dialog bezpośredni, dialog spotkania, spojrzenia w oczy, uściśnięcia ręki. Stąd tyle jego podróży apostolskich – mówił jezuita. Jak podkreślał, warunkiem dobrego spotkania jest przygotowanie gruntu na tyle, na ile jest to możliwe. – Cała Syria słyszała pozytywne przesłanie o chrześcijanach. Uprzedzenia zaczęły się walić – opowiadał. Na Wschodzie osoby starsze są otaczane wielkim szacunkiem. – Papież nazywany jest tam „al baba”, czyli tatuś. Ludzie wiedzieli, że przyjeżdża „tatuś chrześcijan”. Święto przeżywał cały naród, nie tylko chrześcijanie. To był klimat sąsiedzkiej ciekawości – kim jest Jan Paweł II? – wspominał misjonarz, który uczestniczył w papieskiej pielgrzymce. Jak dodał, znaczenie miały nie słowa, ale prorockie gesty Ojca Świętego, jak ucałowanie ziemi czy wizyta w meczecie. O tym, co dzieje się w religijnej sferze społeczeństwa, gdy wkracza w nią narracja polityczna, mówił abp Isichenko.

Zwracał uwagę, że przyjęcie chrześcijaństwa tylko w jego bogactwie kulturowym czy cywilizacyjnym, ukazywanie chrześcijaństwa jako elementu kultury narodowej spowodowało na Ukrainie odsunięcie ewangelizacji na daleki margines. Po upadku komunizmu 30 proc. prawosławnych chrześcijan deklarowało się jako niewierzący w Boga. – Takie fenomeny obecnie są zauważalne również w innych konfesjach – podkreślił arcybiskup. Przywołał przykład Aleksandra Mienia, prawosławnego kapłana zamordowanego siekierą w drodze do świątyni, który dobrze rozumiał związki między chrześcijaństwem a religią Mojżesza, zaś swoją posługę pełnił w duchu nowej ewangelizacji. – On jest symbolem niezrealizowanych intuicji o przywróceniu w człowieku pragnienia Boga, a dopiero później dotarcia do odkrycia w nim tożsamości religijno-wyznaniowej – wyjaśniał duchowny. Ewangelizacja w krajach postsowieckich przeciwstawiała się pragmatycznym dążeniom części duchowieństwa nastawionego na objęcie posad zwolnionych przez funkcjonariuszy partii komunistycznej. – Edukacja religijna została podporządkowana perspektywie kształtowania ideologii państwowej. Człowiek wychowany w reżimie totalitarnym okazał się podatny na indoktrynację i manipulację – ubolewał. Dodał, że dziś społeczeństwa krajów wschodniej Europy stoją przed wyborem dwóch dróg – wspólnot religijnych zamkniętych na świat i takich, które próbują rozumieć wyzwania współczesności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama