Nowy numer 48/2021 Archiwum

Z Izraela przywiozłem szum wiatru

Jak przedstawić dźwiękiem egipskie ciemności? I co musi mieć w głosie Bóg Ojciec? Zaglądamy za kulisy Biblii Audio. Superprodukcji.

Do pracy nad Biblią Audio Krzysztof Czeczot i jego zespół przygotowywali się przez kilka lat, a i tak zaczęli… od końca. Jako pierwszą nagrali Apokalipsę – ostatnią z biblijnych ksiąg. – Chcieliśmy pokazać naszym przyszłym odbiorcom, jak spektakularną rzecz tworzymy. A Apokalipsa daje ku temu możliwości dźwiękowe, bo tam się dzieją wielkie rzeczy, a dla nas – artystów dźwięku – niezwykłe historie: są smoki, konie, pękające pieczęcie… Naszym celem było stworzenie filmu, tyle że bez obrazu – opowiada pomysłodawca i reżyser przedsięwzięcia. Czy to się udało? Czytelnicy „Gościa” będą mogli się o tym przekonać już niebawem, ponieważ od numeru świątecznego co miesiąc do tygodnika będą dołączane kolejne płyty Biblii Audio. W ten sposób w ciągu roku skompletujemy całe Pismo Święte do słuchania – 12 płyt.

Nim jednak do odtwarzacza włożymy pierwszą płytę, zaglądamy za kulisy największego słuchowiska na świecie. Jak tworzy się takie monumentalne dzieło? – Powoli – uśmiecha się Krzysztof Czeczot i zdradza, że jedna godzina gotowego nagrania to nawet pięćdziesiąt godzin pracy! Dlatego przygotowanie projektu zajęło trzy lata. Wcześniej zespół ćwiczył na mniejszych produkcjach – jedną z nich była powieść „Krzyżacy”. Wybór tej pozycji nie był przypadkowy – rozgrywa się w niej wiele scen batalistycznych, choćby bitwa pod Grunwaldem. – A przecież Stary Testament wojną stoi – co chwilę toczy się w nim jakaś bitwa! – przypomina K. Czeczot. W biblijnej superprodukcji często usłyszeć można szczęk oręża i inne odgłosy walki. W tym przypadku twórcy korzystali z bibliotek dźwięków, zakupionych w Hollywood. Potem czekała ich żmudna praca nad wyborem odpowiednich odgłosów, najlepiej ilustrujących daną scenę. Na koniec całość miksowana jest do jakości 3D, aby dźwięk otaczał słuchacza ze wszystkich stron.

Brzmienie ciemności

Oprócz nagrań z hollywoodzkich bibliotek, Biblia Audio. Superprodukcja wypełniona jest brzmieniami tworzonymi w studiu. Wykorzystywane są do tego najróżniejsze przedmioty, często w zaskakujących zastosowaniach. Skórzana kurtka „zagrała” na przykład… startujące stado ptactwa. Trzeba tylko było odpowiednio trzepotać nią przed mikrofonem, a potem komputerowo doszlifować dźwięk. W gotowych bazach próżno też było szukać odgłosów egipskich ciemności… Twórcy zaprosili więc aktorów, którzy zagrali je za pomocą swoich ust – chuchając i wydając dźwięki, które budują atmosferę grozy.

Jednak najcenniejsze brzmie-nia wykorzystane w superprodukcji pochodzą z samego źródła: Ziemi Świętej. – Chcieliśmy wypełnić Pismo Święte dźwiękami tamtych miejsc, biblijne historie pokolorować prawdziwymi odgłosami – opowiada K. Czeczot. Twórcy podróżowali więc po miejscach, po których stąpali biblijni bohaterowie. – Pojechaliśmy na pole, gdzie – zdaniem biblistów – walczyli ze sobą Dawid i Goliat. Nagraliśmy szum wiatru, który słychać w tej scenie. Kiedyś w nocy na drogę wyszło nam stado bydła – natychmiast wyciągnęliśmy sprzęt i nagraliśmy beczenie – opowiada reżyser. Sporo dźwięków uchwycono w Jerozolimie, ale nie można było ich wykorzystać, ponieważ w trakcie obróbki okazywało się często, że w tle słychać rozmowę po angielsku czy niemiecku lub dzwoniący telefon komórkowy. Podobna przygoda zdarzyła się na polu terebintowym – pod tymi drzewami w Starym Testamencie rozgrywa się wiele ważnych scen. Udało się zarejestrować ich szum, ale czujne ucho reżysera dźwięku wyłapało jeszcze inny szmer – przelatujący samolot…

Całości dzieła dopełnia monumentalna, poruszająca muzyka autorstwa Adama Walickiego. Gdy trzeba, buduje napięcie, innym razem uspokaja, prowadząc słuchacza przez historię zbawienia.

Bez dogrywki

Na nic byłyby najwspanialsze nawet odgłosy i muzyka gdyby nie to, co tworzy istotę przedsięwzięcia – słowa Księgi Ksiąg. W 113 godzinach nagrania usłyszeć można prawie 500 aktorów. Czytając listę obsady, można mieć wrażenie, że to kartka z „Leksykonu aktorów polskich II dekady XXI wieku”. Kogo tam nie ma! Anna Dymna, Jan Englert, Wojciech Malajkat, Olgierd Łukaszewicz, Franciszek Pieczka, Anna Polony, Anna Seniuk… O swoich spotkaniach z wybitnymi aktorami Krzysztof Czeczot może opowiadać bez końca. – Piotr Fronczewski miał być narratorem jednej z Ewangelii. Przed nagraniem wysłałem mu tekst, aby mógł się przygotować. Nadszedł dzień nagrania, pan Piotr przyszedł do studia i okazało się, że pomyłkowo wysłałem mu inną Ewangelię! Piotr Fronczewski spojrzał na mnie ze spokojem i powiedział tylko: „Dobrze, nagrywajmy”. Siadł przed mikrofonem z tekstem, którego wcześniej nie widział, i zaczął czytać. I zrobił to rewelacyjnie, głęboko, z wyczuciem, a przy tym przez dwie godziny pomylił się zaledwie dwa razy! Wiele już widziałem, ale to zaparło mi dech w piersiach – opowiada z przejęciem K. Czeczot. Mariuszowi Benoit, czytającemu listy apostolskie, przydarzyła się drobna pomyłka w tekście, jak się okazało – podwójnie nieszczęśliwa. Po pierwsze dlatego, że wychwycona została dopiero w czasie obróbki dźwięku, a po drugie – choć dotyczyła tylko dwóch czy trzech słów, radykalnie zmieniała sens fragmentu. Nie było wyjścia – trzeba było zaprosić aktora na dogrywkę. Okazało się to jednak niemożliwe, bo akurat przebywał poza granicami Polski. Do pracy wzięli się więc montażyści, którzy z sylab i liter pochodzących z nagrania „skleili” brakujące słowa!

Zasada przyświecająca twórcom była prosta: aktorzy byli dobierani do tekstu, nie odwrotnie. Wyjątek od tej reguły Krzysztof Czeczot dopuścił tylko raz. – Bardzo chciałem, aby w Biblii wystąpił Roman Kłosowski. Kiedy zadzwoniłem do niego z propozycją, wyznał mi jednak, że już bardzo słabo widzi i nie jest w stanie przeczytać żadnego tekstu… Nie poddałem się jednak i obsadziłem go w roli niewidomego w świątyni – na tyle krótkiej, że możliwej do nauczenia na pamięć. Z pomocą swojej ówczesnej gospodyni pan Roman przygotował się więc do swojej roli, a jego udział w naszym projekcie został bardzo dobrze odebrany przez słuchaczy, którzy cieszyli się, mogąc usłyszeć słynnego Maliniaka – wspomina.

Co ma w głosie Bóg?

Co takiego ma w głosie Jerzy Trela, że został wybrany do roli Boga Ojca? – Dojrzałość, mądrość, rozwagę, pewność siebie, a jednocześnie ojcowskie ciepło – wymienia jednym tchem Krzysztof Czeczot. Z kolei Adam Woronowicz, grający Jezusa, ma – zdaniem reżysera – rzadko spotykaną cechę, że trudne przypowieści czy zdania potrafi przekazać jasno, logicznie, ciepło i spokojnie. To wymaga nie tylko aktorskich umiejętności, ale też dobrego rozumienia tekstu, który się czyta. W jego głosie jest też rodzaj niesamowitej wrażliwości. – Jezus był niezwykle empatycznym człowiekiem, chodzącym dobrem. Głos Adama oddaje to idealnie – wyjaśnia.

Wielkim przeżyciem dla całej ekipy było spotkanie z Krzysztofem Globiszem. Ten wybitny aktor przed kilku laty przeszedł udar, którego skutkiem była między innymi afazja – utrata zdolności mówienia. Z pomocą logopedów i najbliższej rodziny wytrwale walczył o powrót do zdrowia i po konsultacjach z nimi zgodził się na przyjęcie pierwszej od dawna roli. – Bardzo chciałem, aby przeczytał Psalm 61, który zaczyna się od słów: „Słuchaj, o Boże, mojego wołania, zważ na moją modlitwę!”. Wyszło to przejmująco – mężczyzna w sile wieku, który z trudem wypowiada każde słowo, woła do Boga. Efekt artystyczny to jedno, ale jego zaangażowanie miało o wiele głębszy wymiar. Krzysztof Globisz dał nadzieję wszystkim ludziom cierpiącym z powodu udaru czy różnego rodzaju innych schorzeń, które powodują, że zamykają się w domach przez strach, wstyd, brak siły. Pokazał, że można, że warto walczyć o siebie, o każdy dzień! – opowiada reżyser.

Poza wybitnymi aktorami w produkcji wzięło udział także wielu amatorów. Zrobili to tak dobrze, że nawet specjaliści mają czasem trudność, żeby – słuchając nagrań – wyłapać ich spośród profesjonalistów. W Księdze Wyjścia stanęli obok siebie abp Wojciech Polak i Michael Schudrich, naczelny rabin Polski. Dzięki temu nagranie połączyło ze sobą braci w wierze.

„Usłysz, czego nie przeczytasz” – te słowa były mottem dla twórców Biblii Audio. Już niebawem będziecie mogli usłyszeć kwilenie Dzieciątka, szum wichru na górze Tabor czy przeszywający odgłos młotka walącego w gwoździe wbijane w ręce Ukrzyżowanego. Ale przede wszystkim usłyszycie słowo Boże, które w tej formie jeszcze dobitniej zapewnia, że jest „żywe i skuteczne jak miecz obosieczny”.•

Z Izraela przywiozłem szum wiatru  
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agnieszka Huf

Z wykształcenia pedagog i psycholog, przez kilka lat pracowała w placówkach medycznych i oświatowych dla dzieci. Absolwentka Akademii Dziennikarstwa na PWTW w Warszawie. Współpracowała z miesięcznikiem „Różaniec”, portalami „Stacja7” i „Aleteia” a także z katowickim oddziałem „Gościa Niedzielnego”. Autorka książki „Zawsze myśl o niebie: historia Hanika - ks. Jana Machy (1914-1942)”. W „Gościu Niedzielnym” od stycznia 2021 odpowiada za media społecznościowe. Interesuje się turystyką górską, literaturą faktu, życiem Kościoła i nową ewangelizacją. Obszar specjalizacji: Zagadnienia społeczne, niepełnosprawność, psychologia, tematyka rodzinna.

Kontakt:
agnieszka.huf@gosc.pl
Więcej artykułów Agnieszki Huf

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także