Nowy numer 47/2021 Archiwum

Oczekiwanie i działanie

Adwent jest oczekiwaniem nie tylko na święta, ale również oczekiwaniem na paruzję, czyli powtórne przyjście Chrystusa.

Łk 21, 25-28. 34-36

 

Jezus powiedział do swoich uczniów:

 

«Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. a gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym Łk 21, 36

 

1. Te dwa oczekiwania mają pewne podobieństwa, bo wieczność, której się spodziewamy, ma coś wspólnego z radością świąt Bożego Narodzenia. Niebo będzie miało (prawdopodobnie) coś z atmosfery Wigilii: dom, świętowanie, radość spotkania, wspólny śpiew, prezenty, dzielenie się chlebem i wspomnieniami. Boże Narodzenie ma z kolei w sobie coś z atmosfery nieba, jest jakimś archetypem szczęścia, pokoju, rodzinnego ciepła. Nawet konsumpcjonizm okołoświąteczny nie jest w stanie zniszczyć tego wyjątkowego klimatu. Zarówno do świąt, jak i do wieczności w niebie trzeba się przygotować. I wreszcie trzecie podobieństwo – Boże Narodzenie i paruzja to przyjście tego samego Bohatera. To nadejście Zbawiciela. Bez Niego ani święta, ani niebo nie są możliwe.

2. Oczekiwanie jest jednym z podstawowych aspektów życia. Pewnych najważniejszych wartości się nie zdobywa, ale się ich oczekuje. Ta postawa jest obecna w życiu na wiele sposobów, począwszy od tych najbardziej banalnych, aż po najważniejsze. Oczekiwanie rodziców na dziecko, oczekiwanie na gościa, który przybywa z daleka, aby nas odwiedzić, czekanie młodego człowieka na wynik egzaminu lub rozmowy w pracy, czekanie na spotkanie z ukochaną osobą, na odpowiedź na esemesa lub na przyjęcie przebaczenia. „Można by powiedzieć, że człowiek żyje, dopóki czeka, dopóki w jego sercu żyje nadzieja. I po jego oczekiwaniach rozpoznaje się człowieka: naszą postawę moralną i duchową można zmierzyć tym, na co czekamy, w czym pokładamy nadzieję” (Benedykt XVI). Na co czeka moje serce? To ważne adwentowe pytanie.

3. Ewangelia wiąże powtórne przyjście Pana ze znakami, które budzą strach i niepokój. Takich znaków dziś nie brakuje. „Gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” – te słowa dodają otuchy. Trzeba je połączyć z wezwaniem do czuwania i modlitwy. Nasze serca powinniśmy uwalniać od ociężałości z powodu grzechów lub trosk doczesnych. Nadzieja chrześcijańska jest zawsze połączeniem zaufania Panu, który nadchodzi i aktywności człowieka (modlitwa, nawrócenie, miłosierdzie). Dziś w Kościele wahadło wychyliło się nadmiernie w stronę aktywności człowieka. Wiary w paruzję nie wolno nam zastępować świecką wiarą w postęp. A momentami wydaje się, że chrześcijańska postawa to przede wszystkim walka o lepszy świat, a Bóg stanowi tło naszych działań politycznych i społecznych. Jednak to nie polityka zbawia, ale Bóg. „Do chrześcijańskiego oczekiwania nigdy nie należy nadzieja na definitywny postęp w historii i na definitywnie szczęśliwe wewnątrzhistoryczne społeczeństwo” (Ratzinger). Nadzieja, która nie spodziewa się zbyt wiele po Bogu, nie jest nadzieją.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama