Nowy numer 48/2021 Archiwum

Koniec, czyli początek

Dzisiejsza Ewangelia zapowiada paruzję, czyli powtórne przyjście Jezusa na ziemię. Wyznajemy w Credo: „przyjdzie On powtórnie w chwale, aby sądzić żywych i umarłych”.

Mk 13, 24-32

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”.

A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.

Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

1. Wszystkie poprzednie artykuły wyznania wiary dotyczyły tego, co się już wydarzyło, a ten jest spojrzeniem w przyszłość. Kryje się tu odpowiedź na niepokój człowieka, który patrząc na historię świata po Chrystusie, cały czas widzi w nim wiele zła. Królestwo Boże prowadzi wciąż jeszcze walkę z mocami zła, ale wynik tej walki jest przesądzony. Zło nie ma przyszłości, zostanie osądzone i pokonane. Wszystkie owoce śmierci i zmartwychwstania Chrystusa ujawnią się dopiero w dniu ostatecznym. Warto zastanowić się nad naszym spojrzeniem w przyszłość. Mamy tak wiele trosk, ale na ogół dotyczą one tylko rzeczy doczesnych. Nie sięgamy myślą w wieczność. Martwimy się, że wzrastają ceny, że świat pełen jest napięć i konfliktów, boimy się szalonych pomysłów władców tego świata itd. Te obawy są uzasadnione, ale nie powinny nam odebrać pokoju serca. Nasza nadzieja jest bowiem większa niż możliwości tego świata. Historia ma swój kres w Zbawicielu. On idzie nam naprzeciw, na spotkanie. Do Niego należy ostatnie słowo. Nie do ślepego losu.

2. Przychodząc powtórnie na ziemię, Jezus „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata”. To obraz Kościoła triumfującego, Kościoła w chwale. Każde zgromadzenie eucharystyczne jest nie tylko wspominaniem wydarzeń z przeszłości (krzyża i zmartwychwstania), ale także antycypacją, czyli zapowiedzią Kościoła w wieczności, wielkiego zgromadzenia zbawionych. To Pan nas zgromadzi. On jest źródłem nadziei. W obecnej dyskusji o Kościele przyszłości rzadko pojawia się myśl o wieczności, o paruzji i o sądzie. Wszystko skupione jest na dniu dzisiejszym. Można wręcz odnieść wrażenie, że próbujemy dostosować Kościół do naszych czasów, do standardów współczesności narzuconych przez świat. A przecież świat nie może dać nam nieśmiertelności, której pragniemy. Prawda o wieczności także w Kościele wypowiadana jest zbyt cicho. „Narzuca się przekonanie, że najpierw musimy zadbać o nasze ziemskie rzeczy i ich poprawę, że najpierw musimy stworzyć inne relacje, lepsze społeczeństwo i cywilizację, a dopiero potem możemy zająć się śmiercią i wiecznością” (kard. Ratzinger). Ulegamy iluzji, że możemy wziąć sprawy Kościoła w swoje ręce, a przecież bycie Kościołem polega na powierzaniu się rękom Bożym.

3. Jezus zachęca do czytania znaków czasu. Nawet przyroda uświadamia nam, że wszystko ma kres. Ale po zimie nadchodzi lato. Nadzieja płynąca z Boga obiecuje, że kres świata będzie nowym początkiem. Zbawienie jest dziełem Boga. Do nas należy ufać, czekać, być przygotowanym, otworzyć Panu, gdy nadejdzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama