Nowy numer 42/2021 Archiwum

Próżniak i dziwak

O tym, dlaczego Faustyna siedziała za karę na stole, z Ewą K. Czaczkowską rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Scena, którą opisujesz w swej książce: zdumione siostry zauważają, że Faustyna, zamiast pracować, siedzi na… stole. Złośliwie rzucają: „To próżniak”, „dziwak”, „co to będzie za siostra?”.

Ewa K. Czaczkowska: – To był czas, gdy Faustyna była w postulacie, a więc starała się dopiero o przyjęcie do zgromadzenia. Na pewno scena, którą przytaczasz, była ogromnym przeżyciem, skoro przypomniała ją w „Dzienniczku” po… dziewięciu latach. Słowa, które usłyszała, musiały ją bardzo zranić.

Dlaczego siedziała na stole?

– Za karę. Nie zdążyła zmyć naczyń po obiedzie i kucharka kazała jej usiąść na stole, a sama pilnie pracowała. Ówczesne sposoby formowania zakonnic mogą się wydawać dzisiaj, delikatnie mówiąc, zaskakujące. Ale takie były wtedy metody uczenia pokory i posłuszeństwa zakonnego. Takie sytuacje miały pokazać, na ile silna była decyzja wstąpienia do klasztoru.

Co działo się za murami klasztoru, skoro już po trzech tygodniach spakowała manatki i zdecydowała się opuścić postulat?

– Faustyna miała duszę kontemplacyjną. Wyobrażała sobie, że jak wreszcie wstąpi do zakonu, to większość czasu będzie się modlić. Tymczasem w zgromadzeniu, które ją przyjęło, dużą część dnia zajmowała ciężka fizyczna praca. To był najważniejszy powód – tęsknota za zakonem o ściślejszej regule. Ale jej rozterki pogłębiała mistrzyni postulantek matka Janina Bartkiewicz, która wytwarzała u młodych dziewcząt atmosferę lęku. Wprawdzie szybko dostrzegła zjednoczenie Faustyny z Jezusem, ale po kilku latach, gdy już rozeszła się wieść o jej widzeniach, którym niedowierzała, była przeciwna dopuszczeniu jej do ślubów wieczystych. Dla Faustyny decyzja o opuszczeniu klasztoru, do którego dopiero wstąpiła, musiała być bardzo trudna. Przez lata marzyła o wstąpieniu do zakonu. Zrobiła to wbrew rodzicom, właściwie uciekła do Warszawy, by zgodnie z wolą Jezusa tutaj szukać zgromadzenia, które ją przyjmie. Przez rok ciężko pracowała na wyprawkę zakonną...

Dlaczego ostatecznie została?

– Ukazał się jej Jezus, płakał. Gdy Faustyna zapytała: „Jezu, kto Ci wyrządził taką boleść?”, usłyszała: „Ty Mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej, i przygotowałem wiele łask dla ciebie”. I Faustyna została. Do końca.

Książka „Siostra Faustyna. Biografia Świętej” do nabycia w sklepie "Gościa":
sklep.gosc.pl

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL