Nowy numer 38/2021 Archiwum

Cudowna bezczelność

Odzyskała wzrok, bo modliły się za nią prostytutki. Bezczelnie szturmowały niebo i jeszcze wyznaczyły Bogu konkretną datę. Chodzi o to, byśmy jak one potrafili się modlić. Nagrałeś to?

Nigdy nie zapomnę tej rozmowy.

– Édith Piaf? Fantastyczny człowiek, wielka osobowość, szlachetna, dobra kobieta. bardzo nieszczęśliwa... Przecież ona odzyskała wzrok dzięki modlitwie prostytutek. Nie dość, że bezczelnie szturmowały niebo, to jeszcze wyznaczyły Bogu konkretną datę – opowiadał mi przed laty Kazimierz Orzechowski, kapłan i aktor. – Dziewięć strasznie bolesnych operacji, tyle traumatycznych przeżyć. Przecież ona wyszła z burdelu! Wychowała ją ulica. I wszystko wskazywało na to, że zostanie na dnie. A potrafiła się wybić, stać się wielką osobowością, pełnym, szlachetnym człowiekiem. Osiągnęła najwyższe szczyty piosenki i aktorstwa. Kobieta potrafiła po dziesięciu latach straszliwej walki wyjść z alkoholizmu. Cztery wielotygodniowe, mordercze odwykówki z narkotyków. Kto to wytrzyma? Jaki chłop? A ona to przeszła. I te jej wyznania, że nigdy nie znalazła prawdziwej miłości, bo ludzie kochali jedynie jej sławę i pieniądze. Bolało ją to, rozrywało serce. Wiesz, co łączy Édith z Małą Treską? Przede wszystkim to, że trzynastolatka odzyskała za wstawiennictwem świętej wzrok. I to gdzie? W burdelu! Prostytutki odprawiały nowennę, pojechały nawet do Lisieux. Jaka to jest bezczelność, by prostytutki żądały od Boga uzdrowienia! Malutka Édith została porzucona przez matkę po siedmiu tygodniach, babcia malutką uczyła pić wino i wódkę, w końcu oddano ją do domu publicznego. I jej ojciec to zatwierdził. I co? Zwykłe prostytutki miały tak potężną wiarę, że Bóg musiał ich wysłuchać! Zamknęły interes na klucz i zaczęły odprawiać przez dziewięć dni nowennę. Kawalerowie przychodzili, a one krzyczały: „Nie szczyp mnie świntuchu! Na kolana, módl się!”. Wyjechały do Lisieux zapłakane: „Tereniu, pomóż naszej malutkiej Edytce, ale pamiętaj: to musi być 25 sierpnia, w uroczystość św. Ludwika, patrona Francji”. Cudowna, święta bezczelność! Zażądały od Boga nawet daty! Dlaczego Ludwik? Bo tak miał na imię tata świętej Tereski i ojciec Édith Piaf. I proszę sobie wyobrazić: mała siedzi przy fortepianie, niewidoma. Paluszki położone na klawiaturze. Przychodzi babcia i mówi: „Edytko, idziemy spać”, a ona krzyczy: „Nie!” „Jak to nie?” A dziewczynka na to: „Babciu, jakie to wszystko piękne, co ja widzę! Pierwszą rzeczą, którą zobaczyła były jej maleńkie ręce na klawiaturze fortepianu. Chodzi o to, byśmy tak jak te dziwki potrafili się modlić. Z taką wiarą! Nagrałeś to???

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także