Nowy numer 38/2021 Archiwum

Nie mogłem w to uwierzyć

„Po złoto” nie jest biograficznym filmem o Władysławie Kozakiewiczu. Jest to raczej historia jego sportowej kariery z nielicznymi wątkami z życia osobistego.

Starsi widzowie z pewnością pamiętają, co działo się na stadionie w Moskwie podczas finałowego konkursu skoku o tyczce w czasie Igrzysk Olimpijskich w 1980 roku. Kozakiewicz rywalizował z Konstantinem Wołkowem, reprezentantem Związku Radzieckiego. Kiedy przygotowywał się do decydującego skoku, a później biegł w stronę skoczni, na trybunach rozlegała się istna kakofonia gwizdów i okrzyków, które miały speszyć sportowca. „Stoję na rozbiegu, a te 50 tysięcy Rusków gwiżdże na mnie. Byłem wkurzony gwizdami” – wspomina Kozakiewicz w dokumentalnym filmie „Po złoto. Historia Władysława Kozakiewicza” w reżyserii Ksawerego Szczepanika. Okazało się, że efekt gwizdów był przeciwny do zamierzonego, a po zwycięskim skoku sportowiec odpowiedział publiczności słynnym, pokazywanym wielokrotnie w wielu zagranicznych telewizjach „gestem Kozakiewicza”. Dla Polaków gest ten miał symboliczne znaczenie. Mistrz olimpijski natychmiast stał się nie tylko sportowym, ale też politycznym bohaterem. „Ja w to nie mogłem uwierzyć” – komentuje po latach to wydarzenie bohater filmu.

Film koncentruje się przede wszystkim na sportowej karierze skoczka, od pierwszych krajowych sukcesów, przez występ na olimpiadzie w Montrealu, gdzie pojechał jako pewny faworyt, olimpiadzie w Moskwie, aż do opuszczenia kraju. Kozakiewicz wyjaśnia okoliczności, w jakich wraz z rodziną wyjechał do Niemiec i przyjął niemieckie obywatelstwo. „Byłem zdrajcą, bo wyjechałem do Niemiec. A co, do Moskwy miałem wyjechać?” – odpowiada na zarzuty, bo emigracja i występy w niemieckiej reprezentacji wzbudziły kontrowersje.

Dokument Szczepanika nie jest klasyczną biografią. O swoich sprawach osobistych Kozakiewicz mówi w filmie niewiele. W bogato ilustrowanym archiwalnymi materiałami filmie znajdziemy również wspomnienia jego starszego brata Edwarda, a także ludzi, którzy go znali w czasach kariery sportowej, m.in. Jacka Wszoły, Mariana Kolasy, dziennikarzy i trenerów.

Edward Kabiesz

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama